Sojusz zamierza hucznie uczcić urodziny I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR, który rządził Polską od grudnia 1970 roku do września 1980.

Będą trzy konferencje naukowe poświęcone jego dokonaniom zorganizowane m.in. w Warszawie i na Śląsku. Sojusz zamierza też przedstawić prezentację na temat zadłużenia Polski za czasów Gierka i skonfrontować to z zadłużeniem obecnym, za rządów Donalda Tuska.

– Będziemy odkłamywać tezę, że Gierek pozostawił nam w spadku rzekomo ogromne zadłużenie – mówi Krzysztof Gawkowski, sekretarz generalny Sojuszu. – Nasze wyliczenia przedstawimy na konferencji na Dworcu Centralnym w Warszawie, który był sztandarową inwestycją epoki Gierka. Bo naszym zdaniem lata 70. były przede wszystkim czasem wielkich inwestycji, a nie okresem straconym, jak mówi polska prawica.

Na kongresie lewicy 1 maja zaprezentowana zostanie wystawa zdjęć, które pokażą Polskę sprzed epoki Gierka i po niej.

Lewica chce też, żeby rady miast i gmin w całej Polsce nadawały imię Edwarda Gierka ulicom. Stołeczni radni Sojuszu będą zabiegali o to, by imieniem Gierka nazwać jedno z warszawskich rond.

– Chcemy też, żeby Sejm w styczniu przyjął uchwałę, że 2013 rok zostanie poświęcony Edwardowi Gierkowi. Chcemy pokazywać jego osiągnięcia, bo pod jego rządami Polska wykonała ogromny skok cywilizacyjny – mówi Gawkowski. I dodaje, że już trwają rozmowy, kto zasiądzie w komitecie honorowym organizującym uroczystości z okazji roku Gierka.

Historyk Antoni Dudek uważa jednak, że pomysł z rokiem Edwarda Gierka jest nietrafiony. – To był kolejny komunistyczny dyktator popierany przez Moskwę – mówi historyk. – Co prawda najsympatyczniejszy z pocztu pierwszych sekretarzy i zafundował Polakom pięć najszczęśliwszych lat w pierwszej połowie lat 70., kiedy ludzie żyli dostatnio, ale to za mało.

Dudek dodaje, że demokratyczne państwo nie może fetować niedemokratycznego polityka, tylko dlatego, że parę rzeczy wybudował.

– W końcu po Bolesławie Bierucie też sporo pozostało, a jednak nikt nie zamierza go honorować – zaznacza.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Historyk zauważa też niekonsekwencję SLD, który niedawno domagał się uhonorowania Ignacego Daszyńskiego, socjalisty związanego z ruchem niepodległościowym, premiera rządu lubelskiego w 1918 roku.

– Właśnie do tego środowiska powinien nawiązywać Sojusz, a nie do polityków rodem z PZPR, bo w ten sposób otwiera drzwi Ruchowi Palikota – mówi Dudek. – Oczywiście z powodów sentymentalnych i przywództwa Leszka Millera SLD nie jest w stanie odciąć się od PZPR, ale fetując Gierka, popełnia potężny błąd polityczny.

Edward Gierek doszedł do władzy po krwawo stłumionych robotniczych protestach na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Dziesięć lat później ustąpił ze stanowiska I sekretarza KC PZPR pod naciskiem masowych strajków robotniczych, które doprowadziły m.in. do powstania NSZZ „Solidarność" i podpisania porozumień sierpniowych.

W tym samym roku został usunięty z KC PZPR, a w 1981 r. z partii. W stanie wojennym był internowany na polecenie generała Wojciecha Jaruzelskiego.

– Nie bardzo wiem, jak SLD godzi uwielbienie dla Jaruzelskiego z uwielbieniem dla Gierka, bo ci dwaj naprawdę się nienawidzili – śmieje się Dudek.