Eurodeputowany był gościem Radia Zet.

- Gdyby nie było histerii związanej z wrakiem i z katastrofą to dzisiaj pewnie polski premier mógłby, mówię, normalnie mniej więcej tak jak dzwoni kanclerz Merkel do Putina, usłyszałby to samo oczywiście, ale przynajmniej mógłby zadzwonić. A dzisiaj po tej histerii nawet nie mamy takich werbalnych kontaktów z Rosją. Więc za to wszystko odpowiada PiS - przekonywał polityk.

Siwiec przyznał, że w sprawie agresji rosyjskiej na Krymie zaczyna go "wkurzać wprost to co mówią politycy Prawa i Sprawiedliwości". Nie podoba mu się apelowanie o sankcje do Unii Europejskiej.

- Dlatego, że są w pierwszym szeregu wymachiwania szabelką, co to z tą Rosją trzeba zrobić, natomiast ich obłuda nie ma granic. Otóż to jest partia, która razem z Cameronem rozmontowuje Unię Europejską, a dzisiaj zachęca żeby Unia Europejska przyciskała śrubę Federacji Rosyjskiej. Więc przy tej okazji próbuje się dokonywać jakiejś takiej reinkarnacji myśli politycznej Lecha Kaczyńskiego - ocenił.

Jego zdaniem podczas wojny w Gruzji zmarły prezydent pojawił się wraz z innymi przywódcami regionu, "aby ratować rozrabiakę, prezydenta Saakaszwilego, który rozpoczął konflikt zbrojny z Rosją".

- Uratował mu skórę, bo inaczej by pewnie tego faceta już nie było, mówię o Saakaszwilim (...). Fizycznie by go nie było, bo by Rosjan nie zatrzymano - wskazywał.

Jego zdaniem rosnące notowania PiS to efekt "socjotechniki smoleńskiej".

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów