CNN informuje, że Marsz Równości, który przeszedł ulicami Białegostoku, na pierwszy rzut oka nie różnił się od podobnych wydarzeń, które odbywają się na całym świecie. Różnica polegała na tym, że w tle słychać było wybuchy i okrzyki "zboczeńcy".
W artykule podkreślono, że była to pierwsza parada równości w mocno konserwatywnym mieście, gdzie coraz liczniejsza społeczność LGBTQ wywołała reakcję zwrotną.
Jak czytamy w CNN północno-wschodnie miasto jest twierdzą rządzącego Prawa i Sprawiedliwości. Miasto stało się synonimem skrajnie prawicowych ruchów. "Wiele aktów agresji o podłożu ksenofobicznym popełniono na Podlasiu" - powiedział w rozmowie z CNN prof. Rafał Pankowski ze stowarzyszenia "Nigdy Więcej".
"Niezależny prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski chce zmienić reputację swojego miasta. W przeciwieństwie do niektórych zarządców miast w Polsce, którzy próbowali zakazać marszów, pozwolił na Marsz Równości, mimo powszechnej krytyki ze strony urzędników PiS" - czytamy.
CNN przytacza również wyniki sondażu CBOS z 2017 roku. 55 proc. Polaków stwierdziło, że homoseksualizm jest czymś nienormalnym, ale powinien być tolerowany. 24 proc. odpowiedziało, że nie powinien być tolerowany w ogóle.
Stacja twierdzi, że wroga retoryka PiS ośmieliła skrajną prawicę w Polsce. Zwrócono również uwagę, że opozycja jest podzielona w temacie podejścia do społeczności LGBTQ.
- Problem PO polega na tym, że jeśli zbyt mocno zaakceptują prawa LGBTQ, mogą stracić część konserwatywnych wyborców - uważa Volha Charnysh z MIT.
Autorzy artykułu przypominają również, że w Białymstoku protestowali członkowie Młodzieży Wszechpolskiej, a były wiceprezes tej organizacji, który ukończył studia w Białymstoku, dołączył w ubiegłym roku do rządu i został sekretarzem stanu w Ministerstwie Cyfryzacji. "Krytycy twierdzili, że nominacja ta była kolejnym przykładem włączenia prawicowego ekstremizmu PiS do głównego nurtu polityki".