Teraz dwie napastniczki w wieku 18-19 lat staną przed sądem pod zarzutem rozboju. Ich młodsza koleżanka odpowie przed sądem dla nieletnich. – Zakończyliśmy śledztwo w tej sprawie – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.

Do tej bulwersującej napaści doszło w Łodzi przy ul. Tamka pod koniec października. Nastolatki zaatakowały 71-letnią kobietę, która wyszła z „Biedronki".

Niosła ona siatkę z zakupami i torebkę. – Dziewczyny próbowały wyrwać jej obie te rzeczy – mówi prok. Kopania. Ofiara nie chciała ich oddać. Trzymała obie torby mocno.

– Napastniczki zaczęły ją szarpać, popychać. Kobieta upadała, ale swoje torby wciąż trzymała. Nastolatki próbując jej wyrwać ciągnęły ją po ziemi – opowiada prok. Kopania.

Gdy pękło ucho od torebki dziewczynom udało się ją wyrwać właścicielce. Zabrały łup i uciekły. Poobijana kobieta ruszyła w pościg. Świadkowie wskazali jej, gdzie schroniły się nastolatki.

Okradziona dogoniła dziewczyny i wyrwała im skradzioną torebkę. Miała w niej m.in. dokumenty i 150 zł.

- Świadkowie pomogli zatrzymać młode napastniczki, które przekazano później w ręce policji – mówi prok. Kopania. Najmłodszą 15-letnią dziewczyną zajął się sąd dla nieletnich.

Jej starsze koleżanki w wieku 18 i 19 lat usłyszały zarzuty rozboju. – Przyznały się do winy – mówi prok. Kopania. Wobec nastolatek zastosowano dozór policyjny. Teraz obu grozi do 12 lat więzienia.