Reklama
Rozwiń
Reklama

Finansowe kłopoty Sojuszu

Partia Leszka Millera nie otrzymała kredytu na sfinansowanie zbliżającej się kampanii wyborczej Magdaleny Ogórek – ustaliła „Rzeczpospolita".

Aktualizacja: 12.02.2015 08:05 Publikacja: 11.02.2015 21:00

Magdalena Ogórek kampanię prowadzi na razie wirtualnie

Magdalena Ogórek kampanię prowadzi na razie wirtualnie

Foto: Rzeczpospolita

Sojusz Lewicy Demokratycznej musi się zmierzyć z kolejnym problemem związanym z kampaniami wyborczymi. Po buncie kilku struktur przeciwko poparciu kandydatury Magdaleny Ogórek na prezydenta i sporze o konwencję kandydatki, która ma się odbyć 14 lutego, partia ma kłopot z pieniędzmi.

Jak się dowiedziała „Rzeczpospolita", jeden z największych polskich banków odmówił udzielenia ugrupowaniu kredytu. A to właśnie z pożyczki partia chciała sfinansować prezydencką kampanię Magdaleny Ogórek.

– To wielka tajemnica na Złotej, ale to prawda – mówi nam nasz informator. Jak dodaje, wie o tym tylko grono najbliższych współpracowników lidera.

Odmowa kredytu znacząco komplikuje plany partii. Nie wiadomo, ile teraz SLD będzie w stanie przeznaczyć na promocję kandydatki. Kilka tygodni temu nasi rozmówcy z otoczenia Leszka Millera przekonywali, że sytuacja jest stabilna, a na koncie ugrupowania znajduje się około 3 mln zł. Dziś, jak twierdzą nasi informatorzy, ta kwota jest już znacząco mniejsza.

– W ostatnich tygodniach na koncie partii było około 20–25 tys. zł – twierdzi jeden z rozmówców. – Teraz trwa oczekiwanie na kolejną transzę subwencji z budżetu państwa – dodaje.

Reklama
Reklama

Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że na kampanię Ogórek partia chciała przeznaczyć 3,5 mln zł. W tej sytuacji może być to niemożliwe.

Dlaczego SLD mogło nie otrzymać kredytu? Banki decyzję o jego przyznaniu podejmują na podstawie jednakowych kryteriów.

We wniosku muszą się znaleźć m.in. dokumenty potwierdzające otrzymanie subwencji oraz wydatki za ostatni rok, sprawozdanie o źródłach pozyskania środków finansowych, roczne sprawozdanie finansowe i propozycje zabezpieczenia spłaty kredytu. Ważne są także aktualne notowania partii.

– Banki zwracają dużą uwagę na sondaże, bo wiedzą, że pokrycie da subwencja. Ale mamy także wartościowe nieruchomości w wielu miastach – przekonywał nas kilka tygodni temu jeden z prominentnych polityków SLD.

Brak udzielenia kredytu może więc oznaczać, że bank nie wróży Sojuszowi dobrego wyniku w najbliższej elekcji parlamentarnej, a tym samym uzyskania wystarczająco wysokiej subwencji, z której partia byłaby w stanie spłacić kredyt.

– Nic dziwnego, środki na koncie SLD są śmieszne, a szanse na dobry wynik w wyborach praktycznie nierealne – tłumaczy nam osoba znająca kulisy sprawy.

Reklama
Reklama

Tomasz Kalita, rzecznik sztabu wyborczego Ogórek, zaprzecza jednak doniesieniom o kłopotach finansowych. – Informacje anonimowych źródeł są nieprawdziwe i wyssane z palca. SLD nie złożyło jeszcze wniosku o kredyt w banku – twierdzi.

Kalita nie chce też komentować obecnego stanu partyjnej kasy. – Nie jestem skarbnikiem Sojuszu i takich informacji nie będę udzielał – mówi „Rzeczpospolitej". Zapewnia jednak, że środki na obie kampanie się znajdą.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama