Klub odbył się nie jak zwykle w Sejmie, a w Domu Pielgrzyma Amicus na warszawskim Żoliborzu. Trwał dwie godziny. Po rozmowach z uczestnikami udało nam się odtworzyć jego przebieg.
W pierwszej części mowa była o kontroli uczciwości wyborów prezydenckich. PiS ma ambicję, by w każdej z kilkudziesięciu tysięcy komisji było jego dwóch przedstawicieli. Jeden jako członek komisji, drugi jako wskazany przez partię mąż zaufania. Akcję koordynuje poseł Grzegorz Schreiber, wspomaga go Biuro Prawne ugrupowania.
Posłowie zapoznali się z analizą, z której wynika, że w zeszłorocznych wyborach samorządowych istniała korelacja między liczbą głosów nieważnych w głosowaniu do sejmików, a wynikiem PiS. Tam gdzie otrzymał najmniejsze poparcie, tam było najwięcej głosów nieważnych. - Co ciekawe okazało się, że PO została też poszkodowana w niektórych miejscach - mówi nam jeden z posłów.
Potem głos zabrał lider ugrupowania. Przekonywał, że dla partii bardzo ważny jest wynik drugiej tury, ale nie jest ona jeszcze przesądzona. Przywołał najnowsze sondaże. - Nasza ofensywa wytraciła początkowy impet, ale to było naturalne. W ostatnich dwóch tygodniach musimy odzyskać inicjatywę - mówił Kaczyński.
Przypomniał kampanię PiS z 2005 r. i kampanię swojego brata Lecha Kaczyńskiego na prezydenta Warszawy w 2002 r. Mówił, że wtedy też sondaże nie dawały zwycięstwa, a wybory pokazały co innego.
Kaczyński zapowiedział posłom, że ich zaangażowanie w kampanię Dudy będzie oceniane i od niego będzie zależało miejsce na liście. Prezes wskazywał, że niektóre biura poselskie nie włączają się w promocję kandydata PiS. Mówił, że tak być nie może.
Niektórzy posłowie starali wykazać się inicjatywą. Zgłaszali się ze swoimi pomysłami. Jeden z nich przekonywał, że do pilnowania wyborów należy nakłaniać sołtysów i lokalnych samorządowców.