Reklama

Igor M., ps. Patyk oskarżony o zabójstwo gen. Marka Papały

Do sądu trafił akt oskarżenia w sprawie zabójstwa zabójstwa byłego szefa policji, Marka Papały. Łódzka prokuratura twierdzi, że generała zastrzelił chcąc zrabować jego samochód Igor M., ps. „Patyk”.

Aktualizacja: 18.05.2015 17:27 Publikacja: 18.05.2015 17:14

Miejsce zbrodni godzinę po zabójstwie gen. Marka Papały

Miejsce zbrodni godzinę po zabójstwie gen. Marka Papały

Foto: Fotorzepa/Michał Sadowski

Sensacyjną wersję, według której były komendant główny policji Marek Papała był przypadkową ofiarą złodziei samochodów, łódzka prokuratura ogłosiła ponad trzy lata temu. Teraz oskarżyła o tę głośną zbrodnię 41-letniego obecnie Igora M., ps Patyk, w przeszłości słynnego złodzieja samochodów, który wsypał gang i został za to świadkiem koronnym.

Według śledczych do mordu doszło podczas napadu rabunkowego: próby kradzieży należącego do szefa policji samochodu Daewoo Espero. Zdaniem prokuratury to Igor M. w 1998 r. na parkingu w Warszawie miał oddać do Marka Papały śmiertelny strzał w głowę. Zabójstwo miało tło rabunkowe i – jak twierdzą śledczy - nie ma dowodów, by ktoś je zlecił.

- Nie ma żadnego bezpośredniego dowodu wskazującego na udział Igora M. w zabójstwie gen. Papały. Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym jeszcze bardziej niż wcześniej jestem przekonany o niewinności mojego klienta – mówi „Rzeczpospolitej" mec. Rafał Zawalski, adwokat Igora M. i dodaje, że chciałby, aby sprawa jak najszybciej została skierowana na rozprawę.

„Patyk" jest jedynym oskarżonym o zuchwałe zabójstwo Marka Papały, chociaż początkowo łódzka prokuratura wskazywała dwóch bezpośrednio w nie zamieszanych: oprócz Igora M. także jego kompana Mariusza M., który miał być przed blokiem w Warszawie, gdzie strzelano do generała, i obserwować miejsce zabójstwa. Dlatego w 2012 r. „Patyk" usłyszał zarzut zabójstwa, a jego kompan – udziału w nim. Jednak później śledczy – jak twierdzą po zdobyciu nowych dowodów - wycofali się z głównego zarzutu dla Mariusza M., dlatego ten ostatecznie odpowie jedynie za usiłowanie rozboju z użyciem broni na szkodę komendanta.

Obok Igora M. na ławie oskarżonych zasiądzie jeszcze sześć innych osób, ale z zarzutami mniejszego kalibru: Mariusz M., który miał brać udział w próbie kradzieży Daewoo, oraz pięciu innych członków gangu złodziei samochodów, w tym Tomasz W. oraz bracia Robert i Dariusz J. (oskarżeni o kradzieże aut w końcu lat 90. i usiłowanie rozboju na Papale).

Reklama
Reklama

Prok. Jarosław Szubert, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi twierdzi, że śledczy mają dowody, które wyjaśniają dlaczego złodzieje chcieli ukraść średniej klasy samochód należący do byłego komendanta i dlaczego akurat on był im wówczas potrzebny.

- Zgromadziliśmy materiał dowodowy, który zawiera odpowiedź na pytanie, z jakich powodów tego dnia, ten samochód te osoby usiłowały ukraść. W tym zakresie informacji znajduje się też odpowiedź na pytanie, z jakich powodów usiłowano dokonać kradzieży tego samochodu grożąc użyciem broni palnej - powiedział prok. Szubert. Jednak na tym etapie postępowania - jak zaznaczył - prokuratura nie ujawnia tych informacji, ponieważ pierwszy musi się z nimi zapoznać sąd.

Według nieoficjalnych informacji sprawcy rzekomo zamierzali użyć samochodu gen. Papały do kolejnego napadu.

Zanim łódzka prokuratura w 2009 r. przejęła śledztwo w sprawie zabójstwa Marka Papały, tę głośną zbrodnię badali śledczy z Warszawy. Jednak po tym, kiedy Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił ich wersję i uniewinnił Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z., ps. Słowik od zarzutów podżegania do zabójstwa komendanta, aktualna jest tylko hipoteza prokuratorów z Łodzi.

Jakie dowody obciążające „Patyka" zgromadzili?

Jednym z kluczowych, są zeznania są zeznania Roberta P. - świadka koronnego, który w przeszłości był kompanem Igora M. w gangu samochodowym. To P. po kilkunastu latach od zabójstwa Marka Papały opowiedział śledczym z Łodzi o rzekomym udziale „Patyka" w mordzie. Dlaczego tak długo czekał z ujawnieniem sensacyjnych informacji - nie wiadomo.

Reklama
Reklama

Pewne za to jest, że zeznania Roberta P. wzbudziły wątpliwości warszawskiego sądu, który uniewinnił „Słowika" i Boguckiego. Dlaczego? Ponieważ to, co P. miał widzieć na miejscu zabójstwa, jest sprzeczne z tym, co widzieli z okien domu wiarygodni świadkowie, w tym żona gen. Papały.

Mec. Rafał Zawalski uważa, że Robert P. jest kluczem do wyjaśnienia sprawy.

- Pytanie skąd P. się wziął i dlaczego nagle po latach o tym powiedział. Kolejne: jeśli, jak twierdzi prokuratura aż tyle osób z kręgu złodziei samochodów wiedziało o tym, kto zabił gen. Papałę, to dlaczego Robert P. i inni tyle lat milczeli pomimo, że mieli powody aby swoje rewelacje ujawnić wcześniej – mówi nam adwokat „Patyka". I dodaje: - Robert P. jest jedynym źródłem dowodowym, które wskazuje na obecność mojego klienta na miejscu zdarzenia. Obserwatorzy procesu będą mieli okazję przekonać się o znikomej wiarygodności zeznań tego świadka.

"Patykowi" grozi 25 lat więzienia, a Mariuszowi M. do 15 lat. Obaj w śledztwie nie przyznali się do winy. Jak „łódzką" wersję bulwersującej zbrodni oceni sąd? Czas pokaże.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama