"Nie można zaprzeczyć, że Polska jest ważnym sojusznikiem. Jest tak jak Dania - choć nie powstrzymało to Trumpa przed odwołaniem podróży do Kopenhagi" - piszą w "The Washington Post" publicyści w artykule zatytułowanym "Oto podróż, którą prezydent Trump powinien odwołać".
Melissa Hooper jest dyrektorem w fundacji Human Rights First, a Dalibor Rohac wykładowcą w American Enterprise Institute.
Autorzy artykułu zauważają, że polscy żołnierze walczyli i ginęli u boku żołnierzy USA w Afganistanie i Iraku, a uroczyste obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, w której ma uczestniczyć Donald Trump, są "znaczące i zasługują na obecność czołowych światowych przywódców".
Czytaj także: Trump skróci wizytę w Polsce?
"Właśnie dlatego, że stosunki amerykańsko-polskie są ważne i ponieważ symbole mają znaczenie, ceremonie w przyszłym tygodniu nie powinny zostać zamienione w kolejne akrobacje Trumpa" - piszą publicyści.
Tłumaczą, że jednym z powodów odwołania tej wizyty jest to, że amerykański prezydent i kluczowe postacie jego administracji "czują pociąg do Polski z powodów ideologicznych", podzielając poglądy rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość na temat restrykcyjnej polityki imigracyjnej, eurosceptycyzm i podejście do kwestii kulturowych, takich jak LGBTQ czy aborcja.
Kolejnym powodem jest to, że wizyta ta przypadnie na gorący, przedwyborczy czas w Polsce, i tak już poważnie spolaryzowanej.
"Wszelkie błędne kroki Trumpa - takie jak włączenie się w zaciekłe spory kulturowe lub udział w trwającej kampanii parlamentarnej - zmienią zasady partnerstwa między Stanami Zjednoczonymi i Polską i wyrządzą nieodwracalne szkody po zmianie rządu w Warszawie" - piszą Hooper i Rohac.
Według nich kolejnym argumentem za odwołaniem wizyty Trumpa są stosunki Polski z NATO - Polska ma odchodzić od podstawowych wartości Sojuszu.
W tym nazywanym przez autorów tekstu "bezprecedensowym ataku od wewnątrz" na NATO najważniejsze jest skrajne upolitycznienie polskiego sądownictwa. Bo choć PiS pod naciskiem Unii Europejskiej wycofał się z najbardziej drakońskich zmian, parlament zdominowany przez partię rządzącą dał Ministerstwu Sprawiedliwości nadzwyczajne uprawnienia w kwestii powoływania, odwoływania i karania niepokornych sędziów.
"Minister odwołał już co najmniej 149 sędziów z kierownictwa sądów niższej instancji i dziesiątki w sądach wyższego szczebla - w odwecie za orzeczenia sądów uznane za 'polityczne'" - piszą autorzy.
Hooper i Rohac podkreślają, że "normalnie" prezydent USA starałby się znaleźć delikatną równowagę między zaangażowaniem Warszawy w kwestie pozostające w obszarze wspólnych interesów, takich jak współpraca w zakresie obronności czy energii, a utrzymaniem przez Polskę wysokiego poziomu demokracji, wolności jednostki i praworządności, które są "fundamentalne dla spójności sojuszu".
Zdaniem publicystów "The Washington Post" wizyta Trumpa w Warszawie w 2017 roku dała Prawu i Sprawiedliwości ochronę dla jego ataku na demokrację. "Podczas przemówienia w Warszawie Trump trąbił o zagrożeniach dla cywilizacji Zachodu i chwalił polski rząd za metody, jakimi te zagrożenia odpiera. W ciągu sześciu dni od wizyty ustawodawcy przyjęli pakiet przepisów upolityczniających Sąd Najwyższy i sądy niższego szczebla" - piszą.
Z tego powodu, piszą Hooper i Rohac, nie ma powodu oczekiwać, że tym razem obecność Donalda Trumpa w Warszawie przyniesie coś więcej niż pogłębienie podziałów już istniejących w polskiej polityce i obnażenie "najgorszych autorytarnych impulsów partii rządzącej".
"Dlatego ze względu na długofalowe dobro polskiej demokracji, NATO i polsko-amerykańskiego partnerstwa lepiej byłoby, gdyby w przyszłym tygodniu prezydent Trump pozostał w domu" - kończą Melissa Hooper i Dalibor Rohac.