W pierwszym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" premier Ewa Kopacz zapewnia, że jej partia wyciągnęła nauczkę z przegranych wyborów prezydenckich. – Bardzo poważnie potraktowaliśmy zdanie wyborców. Mieli prawo być na nas źli, ale jesteśmy w trakcie zmian. Po prostu wyciągnęliśmy wnioski – mówi szefowa rządu.
Receptą ma być możliwe w związku ze zdjęciem z Polski procedury nadmiernego deficytu poluzowanie wydatków publicznych. – Polacy będą mieć zdecydowanie wyższy standard życia – zapowiada Kopacz.
Jednym z posunięć ma być zmniejszenie danin publicznych. – Zamierzam obniżyć podatki, szczególnie te osobiste – obiecuje Kopacz. – Jedna z propozycji rozwiązań podatkowych będzie alternatywą dla kwoty wolnej od podatku – dodaje, odsyłając po szczegóły do programu, który ma przedstawić jesienią.
Na cztery miesiące przed wyborami przewodnicząca PO przedstawia też credo swojej formacji: wolność dla przedsiębiorców, szacunek dla pracowników i wrażliwość społeczna. – Z jednej strony gospodarka to wolny rynek, przestrzeń do podejmowania aktywności przez ludzi – tłumaczy Kopacz. – Z drugiej strony państwo musi być wrażliwe na sytuację życiową ludzi, którzy gorzej radzą sobie w tej rzeczywistości. Państwo musi dbać zarówno o pracodawcę, jak i pracownika – deklaruje. I zapowiada walkę z tzw. śmieciówkami. – Znaleźliśmy na to bardzo dobre rozwiązanie. Jednym z kluczy będzie staż pracy – mówi „Rzeczpospolitej".
Kopacz mimo nie najlepszych sondaży broni osiągnięć rządu swego i Donalda Tuska: – Przez osiem lat pojawiły się rysy na naszym wizerunku, ale nie mogą one przesłonić naszych dokonań przez te wszystkie lata.
Premier, która w czwartek wzięła udział w szczycie Rady Europejskiej poświęconym między innymi kryzysowi greckiemu, stanowczo sprzeciwia się powstaniu Europy dwóch prędkości: – Ci, którzy nie są w strefie euro, nie mogą mieć mniej do powiedzenia, jeśli chodzi o przyszłość Unii Europejskiej.
Odniosła się też do przyjętej przez Sejm ustawy o in vitro. – Wprowadzamy ochronę zarodków. Dziś można bezkarnie je niszczyć, a w naszej ustawie je prawnie chronimy. Wiadomo będzie, kto za nie odpowiada, kto za to płaci, kto może je adoptować. Od rozsądzania o tym, co dobre, a co złe w takich przypadkach, nie są politycy czy szefowie partii – ogłasza Kopacz.