Chciałbym, Janku, jeszcze się z Tobą spotkać

Pamiętam, Janku, początki naszej znajomości. Jeszcze w latach 60. Bo tak się jakoś składało, że nasze drogi ciągle się splatały.

Aktualizacja: 31.07.2015 23:28 Publikacja: 30.07.2015 21:06

Jan Kulczyk

Jan Kulczyk

Foto: Fotorzepa/Robert Gardziński

Obaj pochodzimy z Bydgoszczy, prawie z tej samej ulicy. Obaj studiowaliśmy na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, w którym osiedliśmy z rodzinami. Wreszcie doktoraty, które – znowu – obaj broniliśmy w 1975 roku. Pamiętasz, nieraz to wspominaliśmy. Wiele, wiele tych wspomnień...

Jak znaleźć odpowiednie słowa, gdy odchodzi jeden z najważniejszych Ludzi naszego prywatnego i zawodowego życia, niezawodny, lojalny, mądry mądrością, która jest początkiem wszelkiego dobra i dobrem najwyższym – jak nauczał Epikur.

Wiadomo, jak wyjątkowym czasem w historii Polski było ostatnie ćwierćwiecze. Poniekąd razem je budowaliśmy. Bez Ciebie, Janku, ta historia byłaby jednak zupełnie inna. Należałoby ją pisać od nowa.

Jestem polskim kapitalistą – powtarzałeś, kładąc przy tym szczególny nacisk na słowo „polskim"! Bo mało kto wie, jak wielkim patriotą byłeś. Pamiętam z naszych niezliczonych rozmów, jak przekonywałeś, że Polska nigdy nie będzie silnym i szanowanym na arenie międzynarodowej krajem bez silnego rodzimego biznesu. I dlatego należy go wspierać i pielęgnować.

Jan Kulczyk jest (świadomie nie używam tu słowa „był", bo przynajmniej na razie nie umiem się z nim oswoić) Przedsiębiorcą (przez duże P), który wielokrotnie powtarzał, że nie żałuje żadnego ze swych projektów, zaś niepowodzenia traktuje jako wartość: są potrzebne, a nawet konieczne.

Przypominam sobie Twe opowieści o pierwszym Twoim biznesie z początku lat 90. – fabryce Volkswagena w Antoninku. Wielu pukało się wtedy w czoło. A zakład działa do dziś! Bo Ty, jak to Ty, kochałeś takie wyzwania i ciągle powtarzałeś: w biznesie czasem trzeba zaryzykować, czasem nawet jechać po bandzie. Kochałeś to! Tę adrenalinę, którą daje biznes.

Korzystałeś z życia, ale jak mało kto potrafiłeś dzielić się jego radościami z innymi. Jak wtedy, gdy wylicytowałeś oddany na cele dobroczynne medal olimpijski Zofii Klepackiej tylko po to, by zwrócić go właścicielce. Bo Jan Kulczyk potrafił się wzruszyć, miał gest, fantazję i esprit de corps, ducha koleżeństwa tak bardzo potrzebnego w każdych, zwłaszcza współczesnych, czasach. Iluż to ludziom pomogłeś w potrzebie nie po to, by o tym było głośno. Bezinteresownie.

Jan Kulczyk. Pieniądze, które tak wiele budzą emocji, nie były dla Niego celem, ale przede wszystkim środkiem rozwijania Jego gospodarczych pasji. – Przecież ja to robię nie po to, by ciągle liczyć, ale dla pasji. Nie umiem i nie lubię liczyć. Gdyby było inaczej, byłbym księgowym – żartował wielokrotnie.

Pieniądz, który człowiek posiada, to swoboda; ten, za którym goni – to niewola – przypominał słowa Jeana-Jacques'a Rousseau. On nie chciał być niewolnikiem! Powiedział mi kiedyś o kryzysie: na świecie dwa miliardy ludzi marzą o butach, kolejne dwa o rowerze, następne o samochodzie i gdy dowiedzą się, że jakiś miliard ludzkości już to ma i narzeka na kryzys, to zaczynam się zastanawiać nad sensem świata.

Lubił robienie interesów w gronie ludzi sobie znanych, rzetelnych, życzliwych, ale nade wszystko kompetentnych, ponieważ był Profesjonalistą, a od biznesu nie oczekiwał wyłącznie profitów, ale nowych możliwości tworzenia czegoś interesującego, zaspokajającego Jego niewyczerpaną potrzebę poznawania, poszukiwania, doświadczania nowych wyzwań, owej szczególnej frajdy, którą wyjątkowym ludziom dostarcza odpowiedzialne, kompetentne ryzyko podejmowania strategicznych decyzji.

Chciałbym, Janku, jeszcze się z Tobą spotkać, bo byłeś znakomitym Kompanem, o nieprzeciętnej inteligencji, artystycznej wrażliwości (o czym mało kto wie!), wysublimowanym poczuciu humoru, kulturalnym Człowiekiem, nieocenionym Rozmówcą, niezawodnym Partnerem wspólnych przedsięwzięć gospodarczo-społecznych.

Pamięć o Tobie będzie trwała, nie tylko dlatego, że należysz do najwybitniejszych polskich Przedsiębiorców, którego nazwisko i dokonania pozostaną zapisane na kartach dziejów gospodarki XX i XXI wieku, ale również, a może przede wszystkim dlatego, że byłeś niezwykłym, utalentowanym moim i wielu spośród nas serdecznym Przyjacielem. Przyjaźń przynosi z sobą, niestety, także ból pożegnań.

Podsumować Ciebie, Janku, w kilku tysiącach znaków? Podsumować nas, kilkadziesiąt wspólnych lat, wspomnień? Tego się nie da zrobić nawet w 400 tysiącach. Nie da się za pomocą czarnych liter na białym papierze. Bo to wszystko, im mocniej i boleśniej uświadamiam sobie, że odszedłeś, tym jest wyraźniejsze i – paradoksalnie – żywsze.

Śpij spokojnie snem wiecznym! Żegnaj, Janku, i do zobaczenia!

Obaj pochodzimy z Bydgoszczy, prawie z tej samej ulicy. Obaj studiowaliśmy na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, w którym osiedliśmy z rodzinami. Wreszcie doktoraty, które – znowu – obaj broniliśmy w 1975 roku. Pamiętasz, nieraz to wspominaliśmy. Wiele, wiele tych wspomnień...

Jak znaleźć odpowiednie słowa, gdy odchodzi jeden z najważniejszych Ludzi naszego prywatnego i zawodowego życia, niezawodny, lojalny, mądry mądrością, która jest początkiem wszelkiego dobra i dobrem najwyższym – jak nauczał Epikur.

Wiadomo, jak wyjątkowym czasem w historii Polski było ostatnie ćwierćwiecze. Poniekąd razem je budowaliśmy. Bez Ciebie, Janku, ta historia byłaby jednak zupełnie inna. Należałoby ją pisać od nowa.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Kraj
Burze i gradobicia. Prognoza pogody na niedzielę
Kraj
Michał Kolanko: Gra o bezpieczeństwo w kampanii. Czy zadziała?
Kraj
Odszedł Bronek Misztal
Kraj
Kolejne ludzkie szczątki na terenie jednostki wojskowej w Rembertowie
Kraj
Załamanie pogody w weekend. Miejscami burze i grad