"Ten tekst mógłby wyglądać jak okazała książka telefoniczna polskiej śmietanki politycznej i biznesowej ostatnich lat" - pisze Onet, którego dziennikarze przeanalizowali tysiące stron zeznań i protokołów ze śledztwa ws. afery taśmowej. Do tej pory nagrania ujawniał m.in. tygodnik "Wprost" czy portal tvp.info. Według Onetu to wierzchołek góry lodowej.

Prokuratura postawiła kelnerom zarzuty za nagranie w sumie około stu rozmów. Ale to tylko minimalna, udokumentowana przez śledczych liczba taśm. Może ich być znacznie więcej - na to wskazują ich zeznania - zaznacza portal.

Prokuratura ma pewność, że taśm jest więcej, niż sama posiada - prawdopodobnie 11 więcej, niż dotąd opublikowano. To rozmowy, które metodami operacyjnymi zdobyło CBA wiosną 2015 roku, jeszcze za rządów Platformy Obywatelskiej i PSL.

Onet publikuje listę nagranych rozmów, które ma prokuratura. Wśród nich są spotkania m.in. byłego ministra transportu Sławomira Nowaka i szefa NIK Krzysztofa Kowalskiego, byłej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej i byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, byłego premiera Waldemara Pawlaka i obecnego szefa PSL Władysława Kosiniaka Kamysza czy rozmowa władz PZU z Lechem Wałęsą. "W aktach znajduje się płyta, która według naszych przypuszczeń zawiera te rozmowy. Została jednak uszkodzona" - piszą dziennikarze Onetu.

Znacznie większej liczby nagrań prokuratura nie posiada, co wynika z zeznań kelnerów, którzy podawali tematykę rozmów, odsłuchiwanych przez nich po nagraniach. "Niektórych gości kelnerzy nagrywali hurtowo" - czytamy, a w tym kontekście wymieniani są Bieńkowska, Nowak czy biznesmen Jan Kulczyk. Ten ostatni miał rozmawiać m.in. z Aleksandrem Kwaśniewskim, Leszkiem Millerem oraz politykami PO: Radosławem Sikorskim, Pawłem Grasiem, Janem Krzysztofem Bieleckim, Krzysztofem Kwiatkowskim, Andrzejem Biernatem czy wiceministrem skarbu Pawłem Tamborskim.

Spośród biznesmenów nagrywano hurtowo Jana Kulczyka, Zygmunta Solorza-Żaka, Michała Sołowowa, Leszka Czarneckiego, Józefa Wojciechowskiego, Zbigniewa Jakubasa, Romana Karkosika, Jerzego Mazgaja. Swoje taśmy mają też byli szefowie największych spółek skarbu państwa: Andrzej Klesyk, Jacek Krawiec, Herbert Wirth czy Paweł Olechnowicz.

"Wiele godzin na taśmach zajmują też ówcześni szefowie dużych, prywatnych koncernów, w tym obecny premier, a ówczesny prezes banku BZ WBK Mateusz Morawiecki" - piszą dziennikarze Onetu, powołując się na zeznania w śledztwie.