Wszystko skończyło się dobrze. Niemowlak zaczął samodzielnie oddychać jeszcze przed przyjazdem pogotowia.
– Kiedy usłyszałem płacz dziewczynki, wiedziałem, że już wszystko będzie dobrze – mówi st. asp. Krzysztof Krzempek z cieszyńskiej policji.
To właśnie tam zadzwoniła babcia dziecka z prośbą o wezwanie pogotowia. Dyżurny, asp. Krzempek zapytał o adres oraz co się dzieje z dziewczynką.
Okazało się, że 10-miesięczne niemowlę połknęło kęsek chleba i się nim zakrztusiło. Dziecko ciężko oddychało. Policjant poprosił kolegę o wezwanie pogotowia, a sam dalej rozmawiał z babcią tłumacząc, jak pomóc dziewczynce.
Kazał kobiecie odwrócić dziecko i ułożyć brzuchem na ręce, a głowę chwycić dłonią, tak by nie zatykać buzi i noska, a drugą ręką zrobić łódeczkę i uderzyć delikatnie między łopatki, aż dziecko wypluje to, co połknęło.
Radził, by zrobić to jeszcze raz i pilnować, by dziecko nie usnęło. Uspokajał babcię, że zaraz będzie pogotowie, że wszystko będzie dobrze.
Po czterech minutach od zgłoszenia karetka była na miejscu. Jeszcze przed jej przyjazdem dziewczynka odzyskała przytomność. – Kiedy zapłakała, wiedziałem, że już wszystko będzie dobrze – mówi policjant.
To nie był pierwszy przypadek, że uratował on komuś życie. W czerwcu 2014 roku, w podobnej sytuacji brał udział w akcji reanimacyjnej dwuletniego dziecka, a dwa lata wcześniej wraz z kilkoma innymi policjantami ewakuował ludzi z płonącego budynku.
- Wtedy to funkcjonariusze z narażeniem własnego życia i zdrowia wyprowadzali z kamienicy 14 mieszkańców, a jednego z nich, 46-letniego mężczyznę, który sam nie mógł wydostać się z płonącego lokalu, sami wyciągali przez okno – opowiada st. asp. Benedykt Polok z komendy policji w Cieszynie.
Za odwagę i bohaterski czyn z narażeniem własnego życia asp. Krzempek został odznaczony przez prezydenta „Krzyżem Zasługi za Dzielność".