„Rzeczpospolita" poznała szczegóły projektu ustawy o powołaniu komisji, która ma zbadać decyzje reprywatyzacyjne stołecznych urzędników. Jej powstanie PiS zapowiedziało miesiąc temu.

Na konferencji prasowej z Jarosławem Kaczyńskim minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro tłumaczył, że ma ona „przywracać sprawiedliwość". – To są rozwiązania daleko idące, które pokazują i pokażą, wierzę w to, że państwo będzie skutecznie działać – mówił minister.

Zgodnie z zapowiedziami komisja dostanie wyjątkowe uprawnienia. Wszczęcie przez nią postępowania rozpoznawczego w sprawie będzie powodowało zawieszenie innych – nie tylko np. w urzędzie miasta, ale przed sądem (administracyjnym czy powszechnym).

Komisja będzie mogła uchylić decyzję reprywatyzacyjną, jeżeli uzna, że została wydana z naruszeniem prawa, i zobowiązać np. prezydenta miasta do ponownego zbadania sprawy. Będzie mogła też stwierdzić odpowiedzialność majątkową urzędnika, który wydał decyzję z naruszeniem prawa, czym wywołał szkodę w majątku np. Skarbu Państwa. Od decyzji komisji będzie przysługiwało odwołanie do sądu administracyjnego.

– Skala nadużyć przy reprywatyzacji warszawskich nieruchomości jest tak ogromna, że powołanie komisji weryfikacyjnej jest zasadne – mówi „Rzeczpospolitej" Jan Mencwel, przewodniczący Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Pomysł powołania komisji krytykuje warszawski ratusz. – To działanie obliczone na efekt polityczny, uprawianie polityki kosztem lokatorów – mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik warszawskiego ratusza. Projektem ustawy powołującej komisję rząd zajmie się we wtorek.