Reklama

Rodziny ofiar wypadku pod Nowym Miastem nad Pilicą chcą odszkodowań jak rodziny smoleńskie

Bliscy ofiar wypadku drogowego pod Nowym Miastem nad Pilicą, domagają się równie wysokich odszkodowań jak te, które dostali krewni ofiar katastrofy rządowego samolotu pod Smoleńskiem.

Aktualizacja: 11.12.2016 23:20 Publikacja: 11.12.2016 22:33

Miejsce wypadku pod Nowym Miastem nad Pilicą. Październik 2010 roku

Miejsce wypadku pod Nowym Miastem nad Pilicą. Październik 2010 roku

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

Bliscy ofiar wypadku zamierzają pozwać Skarb Państwa. Na razie wysłali do marszałka Sejmu zaproszenie do rokowań w sprawie roszczeń odszkodowawczych za tzw. bezprawie legislacyjne, ponieważ Polska nie wprowadziła na czas unijnej dyrektywy, która przewidywała podwyższenie sum gwarancyjnych z ubezpieczenia OC. Do tej pory rodziny dostały po ok. 30 tys. zł z OC sprawcy wypadku.

Do katastrofy drogowej, największej w powojennej historii Polski, doszło ponad sześć lat temu na prostym odcinku drogi za Nowym Miastem nad Pilicą.

Bus, który przewoził 17 pasażerów, zjechał na lewy pas i czołowo zderzył się z ciężarówką. Nie było śladów hamownia. Na miejscu zginęło 16 osób, a dwie kolejne zmarły w szpitalach.

Kierowca tira nie odniósł poważniejszych obrażeń. Busem, który nie był przystosowany do przewozu osób, jechali pracownicy sezonowi do zbierania jabłek.

Teraz, po sześciu latach od tej tragedii, rodziny ofiar tego wypadku zamierzają pozwać Skarb Państwa o wyższe odszkodowanie niż to, które otrzymały z OC sprawcy.

Reklama
Reklama

- Uważamy, że Skarb Państwa, jako odpowiedzialny za niewłaściwe wdrożenie dyrektywy, która przewidywała podwyższenie sum gwarancyjnych z ubezpieczenia OC, dlatego powinien tym osobom zapłacić – powiedziała mec. Ilona Kwiecień, która reprezentuje rodziny ofiar, radiu TOK FM.

Mecenas tłumaczyła, że Polska - niezgodnie z prawem - wydłużyła okres przejściowy, w czasie którego suma gwarancyjna z OC była znacząco niższa niż miało to miejsce później, już po wprowadzeniu tej dyrektywy.

- Poszkodowani powinni być chronieni do kwoty minimalnej wskazanej w dyrektywie, to jest 2,5 miliona euro. Natomiast polski ustawodawca wprowadził tę regulację tak, że część była chroniona tylko do miliona, a część do dwóch i pół miliona – tłumaczyła mec. Kwiecień.

Rodziny ofiar, które zginęły wypadku pod Nowym Miastem nad Pilicą przyznają w rozmowie z TOK FM, że dostały niskie odszkodowania, a chcieliby być potraktowani tak samo jak rodziny smoleńskie.

– Czy my jesteśmy czwartą kategoria ludzi? Tak w Polsce ma być? – pytał mąż jednej z ofiar.

Dodał, że liczy, iż sąd, do którego sprawa trafi, weźmie pod uwagę kwoty, które wypłacono bliskim ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.

Reklama
Reklama

Rodziny smoleńskie z tytułu rekompensaty otrzymały do tej pory w sumie ponad 67 mln zł. Dodatkowo, tylko w tym roku, przyznano im kolejne 9 mln zł. Ostatnio głośno było o żądaniach Beaty Gosiewskiej, która chciała dla siebie i dwójki dzieci odszkodowania w wysokości 5 mln zł. Ostatecznie w wyniku rokowań z MON znacząco zmniejszyła swoje żądania.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Śmierć ciężarnej w szpitalu w Warszawie. Kontrole instalacji gazów medycznych w stołecznych placówkach
Kraj
Paulina Florjanowicz: Polskie muzea straciły sporo obrazów i grafik już po wojnie
Warszawa
Znamy Słowa Roku 2025. Językoznawcy i internauci wybrali zwycięzców
Kraj
Od styczniowego entuzjazmu do rezygnacji. Jak uniknąć pułapek postanowień noworocznych?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama