Dmitrij Rogozin, szef Roskosmosu, przemawiał do parlamentarzystów przed zaplanowanym na ten miesiąc szczytem w Genewie między prezydentem Rosji Władimirem Putinem a prezydentem USA Joe Bidenem.

Rogozin powiedział, że Moskwa ma problemy z uruchomieniem niektórych swoich satelitów z powodu amerykańskich sankcji. Wprowadzone sankcje powodują, że Rosja nie może importować niektórych zestawów mikroprocesorów wykorzystywanych w programie kosmicznym.

- Mamy więcej niż wystarczająco dużo rakiet, ale nie mamy z czym ich wystrzelić - powiedział Rogozin. To rzadka sytuacja, by wysoki rangą rosyjski urzędnik przyznał, że zachodnie sankcje poważnie hamują rozwój danej branży.

- Mamy statki kosmiczne, które są prawie zmontowane, ale brakuje im jednego konkretnego zestawu mikroprocesorów, którego nie mamy jak kupić z powodu sankcji - dodał szef Roskosmosu.

Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie zaczęły nakładać sankcje na Rosję w następstwie jej aneksji Krymu od Ukrainy w 2014 roku. Ostatnio USA nałożyły na Moskwę sankcje w związku z mieszaniem się w wybory, cyberatakami i otruciem krytyka Kremla Aleksieja Nawalnego.

Rogozin, który jest objęty sankcjami USA i UE, powiedział, że Rosja może wycofać się z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) w 2025 roku, chyba że Waszyngton wkrótce zniesie sankcje wobec rosyjskich producentów.

- To jest w rękach naszych amerykańskich partnerów - powiedział.

Uruchomiona w 1998 roku ISS jest międzynarodowym projektem i składa się z dwóch segmentów - rosyjskiego oraz używanego przez Stany Zjednoczone i inne agencje kosmiczne.

Amerykańska agencja kosmiczna NASA opowiada się za kontynuowaniem korzystania z ISS co najmniej do 2030 roku, a jej szef Bill Nelson powiedział w zeszłym tygodniu CNN, że wyjście Rosji z misji może wywołać nowy wyścig kosmiczny, w którym brać będą udział Amerykanie, Rosjanie i Chińczycy.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM