Włoska wyspa, oddalona o około 150 km od brzegów Afryki, leży na jednym z największych i najbardziej niebezpiecznych szlaków migracyjnych. W tym roku do Włoch drogą morską dotarło ponad 14 tys. migrantów, w tym 56 proc. – właśnie na Lampedusę.

– Jestem wdzięczny Panu, że mogę was odwiedzić, idąc śladami papieża Franciszka, który 8 lipca 2013 r. zechciał przybyć na Lampedusę podczas swojej pierwszej podróży jako Następca Piotra – podkreślił Leon XIV w homilii podczas mszy z udziałem ok. 4 tys. osób, odprawionej na terenie lokalnego obiektu sportowego.

Nawiązując do słów z Ewangelii, dodał, że Lampedusa jest położona przy drodze tak niebezpiecznej jak ta, która prowadziła z Jerozolimy do Jerycha.

– Tutaj widzieliście nie jednego, lecz tysiące ludzi, którzy wpadli w ręce zbójców: ograbili ich ze wszystkiego, pobili do krwi i odeszli, zostawiając ich na pół umarłych. Innych, którym nie udało się dotrzeć tam, dokąd mieli nadzieję przybyć, przyjęło morze – zauważył papież.

Czytaj więcej

Leon XIV nie powstrzymał lefebrystów. Watykan odpowiada ekskomuniką

– Zanim pojawi się jakiekolwiek rozważanie intelektualne czy przekonanie ideologiczne, spotkanie z człowiekiem, który leży przed nami ogołocony ze wszystkiego, wzywa nas do bliskości – przypomniał.

Zaznaczył, że przybył na wyspę, by podziękować mieszkańcom Lampedusy za bliskość, którą wielu z nich okazało przybyszom. – Na nowo dokonał się cud współczucia – ocenił.

Leon XIV podziękował za niesienie pomocy migrantom również: wolontariuszom, stowarzyszeniom, instytucjom cywilnym, Straży Przybrzeżnej, władzom, duchowieństwu, lekarzom, psychologom i służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo.

Czytaj więcej

Watykan nie zgadza się, by kobiety i świeccy wygłaszali kazania podczas mszy

– Pośród was miłość przybrała zorganizowany kształt, ta miłość, której współczucie, dostrzegające brata na morzu, jest jak pierwsze drgnienie, jak głębokie wezwanie, by odważyć się na to, o czym nigdy byście nie pomyśleli – mówił papież.

– Są także tacy, którzy dokonują wyboru, by nie stać się bliźnimi, i tacy, którzy postanawiają nie podejmować decyzji. Ci, którzy zginęli w tym morzu, są ofiarami decyzji zarówno podjętych, jak i zaniechanych – ocenił.

Papież Leon XIV o przemytnikach ludzi

Papież piętnował „obojętność na dobro wspólne i korupcję w miejscach, z których wyruszają migranci; światowy system ekonomiczny, który rodzi ubóstwo i wykluczenie; lęk karmiący uprzedzenia i pogardę; przekonanie, że te problemy nas nie dotyczą; zbrodnicze kalkulacje tych, którzy zarabiają na cudzym dramacie”.

Te ostatnie słowa odnosiły się do przemytników, którzy wysyłają migrantów w łodziach i pontonach z brzegów Afryki w kierunku Europy.

– Niestety, w każdym czasie nie brakuje ludzi, którzy boją „skalać się” przez kontakt z innymi i w ten sposób, nawet wobec cierpienia i śmierci, zaprzeczają wspólnemu pochodzeniu od Boga, nieskończonej godności każdej istoty ludzkiej i powołaniu do miłości bez granic – oświadczył papież.

– Czas uznać i jasno powiedzieć, że przynależność religijna nigdy nie może stać się powodem dyskryminacji – dodał.

– Tam, gdzie wznosiły się mury podziału, Chrystus je zburzył. Nie ma miłości Boga bez miłości bliźniego – podkreślił.

Papież wyraził przekonanie, że ci, którzy pozwalają wprowadzić się w „dynamikę współczucia i miłosierdzia”, zaczynają żyć inaczej.

– Wtedy naprawdę może się narodzić cywilizacja miłości, ta, którą ukazywali moi święci poprzednicy: Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II. Wraz z wielką rzeszą proroków i męczenników minionego stulecia zrozumieli oni, że na otchłanie ludzkiego serca i okropności wojny tylko miłosierdzie potrafi odpowiedzieć nowymi początkami - powiedział.

– Stojąc na ramionach tych olbrzymów, weszliśmy w tysiąclecie, w którym mamy nadawać cywilizacji miłości kształt duchowy, kulturowy, prawny, polityczny i ekonomiczny. Niech ogrom cierpienia, na które patrzymy, pozwoli nam pojąć radykalizm tego wezwania – wezwał Leon XIV.

Jak zaznaczył, trzeba dokonać wyboru: „czy podsycać logikę siły, choćby tylko przez obojętność, cynizm, kłamstwo czy nienawiść, czy też strzec logiki pokoju przez prawdę, umiar, bliskość i troskę”.

– Z tego najdalszego skrawka Europy na Morzu Śródziemnym wyraźniej widać epokowe wezwanie, przed którym zjawisko migracji stawia europejskie społeczeństwa. Także pod tym względem, podobnie jak w sprawie transformacji ekologicznej i budowania pokoju, Europa ma wyjątkowy potencjał, płynący z jej historii i kultury, a więc i równie wielką odpowiedzialność – mówił Leon XIV.

Papież Leon XIV oddał hołd migrantom

Jego zdaniem Europa, ze względu na swoje położenie geograficzne i kształt instytucjonalny, jest w stanie zmierzyć się z kryzysem migracyjnym w sposób całościowy: „włączając pierwszą pomoc w długofalowy plan strategiczny, zdolny przyjmować, chronić, promować i integrować migrantów, a zarazem działając na rzecz rozwoju, aby nikt nie był zmuszony do emigracji”.

Dodał, że powinna temu towarzyszyć troska o poszanowanie godności każdej osoby.

Napływ migrantów na odwiedzaną przez turystów Lampedusę może być postrzegany jako zagrożenie – powiedział papież, dodając, że „wtedy wydaje się, że trzeba wznieść niewidzialny mur między morzem rozbitków a morzem urlopowiczów”. – Miejcie odwagę myśleć inaczej - zaapelował do mieszkańców wyspy.

Wizytę na Lampedusie papież rozpoczął od oddania hołdu migrantom, którzy zginęli na morzu. Udał się na cmentarz, na którym pochowanych jest wielu z nich. Stoją tam krzyże wykonane z drewna pozyskanego z łodzi.

Następnie papież odwiedził jedno z najbardziej symbolicznych miejsc na wyspie – pomnik o nazwie Brama Europy, poświęcony migrantom, ofiarom katastrof na Morzu Śródziemnym. Stoi on w najbardziej wysuniętym na południe punkcie wyspy, najbliżej Afryki.

Na molo Favaloro Leon XIV pobłogosławił tablicę o nadaniu temu miejscu, w którym migranci schodzą na ląd, imienia papieża Franciszka w przypadającą w tych dniach 13. rocznicę jego wizyty. Na tablicy umieszczono napis: „Molo papieża Franciszka, miejsce przybycia, nadziei i człowieczeństwa”.

Papież pozdrowił tam grupę migrantów, przebywających w miejscowym ośrodku tymczasowego pobytu, tzw. hotspocie, prowadzonym przez włoski Czerwony Krzyż. Obecnie przebywa tam 120 osób.