W 2012 roku ksiądz został zatrzymany przez policję w Hotelu Wrocław. W pokoju przebywał z trzynastoletnim chłopcem.
Z opinii biegłych wynika, że ksiądz jest homoseksualistą i pedofilem. Prokurator Joanna Czyniewska-Pawlik przekonywała w sądzie, że Paweł K. zaprzyjaźniał się z chłopcami, kupował im prezydenty, a następnie wykorzystywał seksualnie.
W sprawie skazanego głos zabrał proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Oławie. Paweł K. pracował kiedyś w tej parafii. W "liście poparcia" wymieniono zalety księdza, który miał być dobrym kapłanem i rzetelnie udzielać się we wszystkich pracach duszpasterskich.
W liście do sądu Paweł K. napisał, że jego wyrok uderzył w całą rodzinę. Mężczyzna tłumaczył, że ma do siebie ogromny żal.
Sąd Okręgowy we Wrocławiu już dwukrotnie w tym roku opiniował wniosek o ułaskawienie księdza. Oba przypadki zakończyły się odmową. Wnioski zaczynały się od listu matki skazanego. Pisała również do prezydenta Andrzeja Dudy. Jak argumentowała, jest schorowana, a jej syn nie wytrzymuje psychicznie "niesprawiedliwości", która go spotkała. Apelowała do prezydenta, by ułaskawił jej syna bez opiniowania sądu.
Kancelaria Prezydenta sprawę kierowała do Prokuratury Krajowej. Dalej wniosek trafiał do sądu we Wrocławiu, jednak zdaniem opiniujących nie było podstaw do jego pozytywnego rozpatrzenia.
Sąd wydał stanowisko, że ksiądz powinien zostać w więzieniu. Prezydent nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie.