Rosja może próbować wykorzystać wznowienie rozmów pokojowych dotyczących Ukrainy do uzyskania ustępstw, które zmieniłyby układ bezpieczeństwa w Europie. Jak informuje brytyjski dziennik „The Telegraph”, Kreml może dążyć nie tylko do rozstrzygnięć dotyczących Ukrainy, lecz także do ograniczenia wojskowej obecności NATO na wschodniej flance Sojuszu.

Rosja chce rozmawiać o przyszłości NATO

Według źródeł dyplomatycznych cytowanych przez gazetę włączenie państw europejskich do negocjacji ma dla Moskwy znaczenie wykraczające poza samo zakończenie wojny. Rosja może chcieć wykorzystać rozmowy do wywarcia presji na europejskich członków NATO w sprawie dalszego rozszerzania organizacji.

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy przekonani, że przegrana Ukrainy zmniejszy bezpieczeństwo Polski

Wcześniej Władimir Putin określał rozszerzenie Sojuszu jako jedną z głównych przyczyn konfliktu. Kreml sygnalizował również, że rosyjski prezydent może być skłonny do kompromisów w niektórych kwestiach, jeżeli zostaną spełnione jego najważniejsze żądania. W praktyce mogłyby one oznaczać ograniczenie suwerenności Ukrainy oraz zmianę obecności NATO w Europie.

Putin może zażądać powrotu NATO do stanu z 1997 r.

Źródła dyplomatyczne, na które powołuje się „The Telegraph” oceniają, że jednym z możliwych postulatów Putina będzie ograniczenie obecności wojskowej NATO w Europie do poziomu z 1997 r.. To okres poprzedzający przystąpienie do Sojuszu pierwszych państw dawnego bloku wschodniego.

Realizacja takiego scenariusza mogłaby oznaczać konieczność wycofania wojsk NATO między innymi z Polski, Estonii, Łotwy i Litwy. Podobne konsekwencje mogłyby dotyczyć Finlandii, która dołączyła do organizacji w 2023 r..

Rozmowy Rosji, Ukrainy i USA w Abu Zabi

W ubiegłym tygodniu Rosja zgodziła się na przeprowadzenie rozmów trójstronnych z udziałem przedstawicieli Rosji, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych. Spotkanie w Abu Zabi ma nastąpić po dłuższej przerwie w negocjacjach prowadzonych przy pośrednictwie Waszyngtonu.

Jurij Uszakow, doradca Kremla do spraw polityki zagranicznej, nie spodziewa się jednak znaczącego przełomu. Uszakow przekonywał również, że rozmowy nie powinny ograniczać się do Ukrainy. – Nie wystarczy rozmawiać wyłącznie z Kijowem. Musimy rozmawiać z całą Europą, która w pełni popiera Kijów – powiedział, cytowany przez „The Telegraph”.

Czytaj więcej

Alaska na celowniku Kremla. Biały Dom jest za, mieszkańcy - przeciw

Według brytyjskiego dziennika propozycję rozmów o szerszych kwestiach bezpieczeństwa przedstawił Steve Witkoff, specjalny wysłannik prezydenta USA. Doszło do tego podczas trzygodzinnego spotkania z Putinem w Petersburgu w ubiegłym tygodniu.

Europa nie zamierza spełniać żądań Kremla

Z informacji „The Telegraph” wynika, że europejscy urzędnicy nie planują zmiany stanowiska wobec rosyjskich postulatów. Jeden z nich przypomniał, że stanowisko Europy pozostaje takie samo jak w styczniu 2022 r., gdy Moskwa otrzymała odpowiedź na swoje żądania dotyczące bezpieczeństwa.

Ówczesny sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg przekazał Rosji, że Sojusz jest gotowy rozmawiać o zgłaszanych przez nią obawach, ale nie zgodzi się na wycofanie wojsk i broni jądrowej.

Zełenski chce konkretnych ustaleń

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potwierdził w wywiadzie dla ukraińskiej telewizji, że rozmowy trójstronne mają odbyć się w przyszłym miesiącu. Zastrzegł przy tym, że samo spotkanie nie zakończy wojny.

Kijów chce jednak wykorzystać negocjacje do uzgodnienia ograniczonych zawieszeń broni dotyczących infrastruktury energetycznej i eksportu zboża, a także do przeprowadzenia wymiany jeńców.

Czytaj więcej

USA mają plan dla Ukrainy. „Oferują” jej członkostwo w UE w zamian za rezygnację z NATO

Zełenski podkreślił, że jego propozycje mają doprowadzić do konkretnych rezultatów. Ostrzegł jednocześnie, że deklarowana przez Putina gotowość do rozmów może być jedynie taktycznym posunięciem, mającym zapobiec eskalacji konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi przed wyborami.