Siły Obronne Izraela (IDF, izraelska armia) informowały o wykryciu ok. 2:40 rano pięciu rakiet wystrzelonych z terytorium Libanu. O 3:11 wystrzelonych miało zostać kolejnych 10 rakiet. Z informacji przekazywanych przez stronę izraelską wynika, że część rakiet przechwyciły systemy obrony przeciwlotniczej, a część spadła w przestrzeni otwartej.
Izrael: Zaatakowaliśmy ok. 1 600 celów w Libanie. Liban: 492 ofiar, w tym 35 dzieci
Izraelskie lotnictwo miało odpowiedzieć uderzeniami na miejsca, z których wystrzelono rakiety.
Czytaj więcej
W chwili gdy lider Hezbollahu zapowiada odwet, Izrael nie kryje, że jest coraz bliżej do inwazji na Liban. Od Iranu teraz zależy, czy wojna rozleje...
Przez cały poniedziałek izraelskie siły powietrzne przeprowadzały ataki na cele w Libanie, w tym miejsca, z których wystrzeliwane są rakiety, stanowiska dowodzenia i inną infrastrukturę wykorzystywaną przez Hezbollah. Łącznie Izrael miał zaatakować w poniedziałek ok. 1 600 celów w południowym Libanie związanych z obecnością tam Hezbollahu.
Sytuacja na granicy izraelsko-libańskiej
W poniedziałek Izrael po raz pierwszy wezwał mieszkańców południowego Libanu do ewakuacji. W poniedziałkowych atakach – jak podaje Ministerstwo Zdrowia Libanu – zginęły 492 osoby, w tym 35 dzieci. Rannych miało zostać 1 645 osób. Dziesiątki tysięcy uciekły ze swoich domów na południu kraju.
W wyemitowanym w poniedziałek nagraniu premier Izraela, Beniamin Netanjahu przekonywał Libańczyków, że jego kraj „nie jest na wojnie z nimi, lecz z Hezbollahem”. - Zbyt długo Hezbollah używał was jako ludzkich tarczy – dodał.
Drogi prowadzące na północ Libanu zakorkowały się od pojazdów, którymi z zagrożonych atakami terenów uciekali mieszkańcy tego kraju. Niektórzy uciekają na piechotę.
Nasser Yassin, libański minister odpowiedzialny za zarządzanie kryzysowe poinformował, że rząd przygotował 89 tymczasowych schronień w szkołach i innych obiektach użyteczności publicznej, w których są miejsca dla ponad 26 tys. osób uciekających przed – jak mówił - „okrucieństwami Izraela”.
Prezydent Iranu: Izrael chce wciągnąć nas w wojnę
Po niemal roku wojny w Strefie Gazy Izrael przesuwa punkt ciężkości prowadzonych działań zbrojnych na północ. Celem wojny jest teraz doprowadzenie do tego, by mieszkańcy północnego Izraela, ostrzeliwanego od 8 października przez Hezbollah, mogli wrócić do swoich domów.
Poniedziałek miał być najkrwawszym dniem w Libanie od czasu wojny domowej z lat 1975-1990.
Izrael przesuwa punkt ciężkości prowadzonych działań zbrojnych na północ
Przedstawiciel Departamentu Stanu USA oświadczył, że Amerykanie sprzeciwiają się eskalacji konfliktu między Izraelem a Hezbollahem. USA mają podjąć konsultacje z sojusznikami w sprawie działań mających przeciwdziałać rozszerzeniu się wojny na Bliskim Wschodzie.
Izrael przekonuje, że zintensyfikowanie ataków na południowy Liban ma na celu zmuszenie Hezbollah do zgodzenia się na znalezienie dyplomatycznego rozwiązania konfliktu.
W poniedziałek wieczorem Izrael uderzył na południowe przedmieścia Bejrutu, biorąc na cel wysokiego rangą przywódcę Hezbollahu, Alego Karakiego, który jednak miał wyjść cało z ataku. W uderzeniu miał jednak zginąć jeden z dowódców Hamasu, Mahmoud al Nader.
Przebywający w Nowym Jorku, w związku z posiedzeniem Zgromadzenia Ogólnego ONZ, prezydent Iranu Masud Pezeszkian oświadczył, że Izrael chce doprowadzić do pełnowymiarowej wojny na Bliskim Wschodzie, przez sprowokowanie Iranu do dołączenia do konfliktu Izraela z Hezbollahem.