Rosyjska ofensywa ostatecznie utknęła. Eksperci jednak nie chcą uwierzyć, że to już jej koniec

Wbrew twierdzeniom rosyjskich blogerów Wołczańsk nie został zdobyty przez armię Kremla i Ukraińcy nadal go bronią. Możliwe nawet, że panują nad cała miejscowością, która miała być największą zdobyczą Moskwy w rozpoczętej 10 maja ofensywie w okolicach Charkowa.

Publikacja: 19.05.2024 22:00

Ukraińscy żołnierze w pobliżu Charkowa.

Ukraińscy żołnierze w pobliżu Charkowa.

Foto: ROMAN PILIPEY / AFP

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 816

„Na wschodnie krańce Wołczańska przyjechały polskie (wozy bojowe) Rosomak i od razu trafiły na celownik naszych (dronów uderzeniowych) Lancet. Ale niezbyt udanie” – jeden z rosyjskich imperialnych blogerów poinformował o tym, że żołnierze spudłowali.

W drugim miejscu rosyjskiego natarcia – wprost na północ od Charkowa – atakujący utknęli jeszcze w piątek, na przedpolu niewielkiej miejscowości Łypcy. Ukraiński ekspert i pułkownik rezerwy Konstantyn Maszowec uważa, że nacierającym zabrakło rezerw.

Czy Rosjanie chcą zdobyć Charków

Byłoby to dziwne, bowiem Rosjanie zgromadzili na zapleczu swego ataku (w tym wokół Biełgorodu) do 30 tys. żołnierzy i większość z nich nie brała udziału w walkach. W tej sytuacji amerykański Institute for the Study of War zaczął podejrzewać, że obecna przerwa w ataku oznacza tylko koniec pierwszej jego fazy. A druga zacznie się po zdobyciu Wołczańska, tyle że miasto nadal pozostaje wolne.

Prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział już, że Rosjanie przesunęli się w ciągu tygodnia o około 10 kilometrów w głąb Ukrainy, ale obecnie sytuacja froncie na północ od Charkowa została ustabilizowana. Jeszcze znajdując się w Pekinie, Władimir Putin zaś zapewnił, że jego wojska wcale nie chcą zdobywać Charkowa, a jedynie utworzyć „strefę buforową” wzdłuż granicy.

– Żadnego okrążenia Charkowa nie będzie. To całkowicie nierealne, by przebili się do Charkowa i zaczęli go oblegać. Dzisiaj wróg nie ma takich sił i środków, by dojść do miasta przez Wołczańsk, Kupiańsk czy z obwodu ługańskiego – były szef ukraińskiego wywiadu Mykoła Małomuż całkowicie zgodził się z rosyjskim przywódcą. – Żeby w ogóle zaczynać taką operację, Rosjanie potrzebowaliby do 300 tysięcy ludzi – dodał.

pap

Ale w tym rejonie, po jej rosyjskiej stronie znajduję się jeszcze kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, których Kreml wciąż może użyć do jakiegoś ataku. Pytanie tylko gdzie.

Rosyjski atak zaskoczeniem dla Ukrainy

Ukraiński wywiad wojskowy przestrzegał przed atakiem na Sumy, ćwierćmilionowe miasto leżące ponad 120 kilometrów na północy wschód od Charkowa i tylko 30 km od rosyjskiej granicy. – Coś podobnego do tego, co urządzili w regionie charkowskim, mogą zorganizować przy pomocy kilku batalionów w kierunku Sum. Ale nic ponadto – sądzi ukraiński ekspert Piotr Czernyk.

– Przeciwnik ma na dwa nasze obwody (sumski i charkowski) – a to ponad 750 km granicy – do 40 tys. żołnierzy. To wystarczy, by urządzić taką demonstrację jak na Charkowszczyźnie, ale za mało, by przebić się do Sum czy Charkowa – wyjaśnia.

Inni eksperci wskazują jednak, że ukraińska armia musiała dość szybko kierować na zagrożony odcinek „oddziały z różnych brygad”, by zapobiec niebezpieczeństwu. A to oznacza, że atak (a przynajmniej jego zasięg) był zaskoczeniem i z trudem udało się go zatrzymać.

Nie wydaje się jednak, by Kijów musiał ściągać rezerwy z innych odcinków frontu, bowiem na całej jego długości Rosjanom nie udało się posunąć naprzód. W najważniejszym dla nich rejonie Czasiw Jaru również utknęli. A to znak, że nie udało im się zmusić Ukraińców do rozproszenia sił.

Wojna Rosji z Ukrainą. Czego brakuje żołnierzom?

Ze wszystkich jednak odcinków ukraińscy żołnierze informują, że mają „wystarczająco dużo amunicji strzeleckiej, za to dotkliwie brakuje pocisków artyleryjskich, rakiet i broni radioelektronicznej (do zwalczania dronów – red.). Wyraźny znak, że amerykańska pomoc nie dotarła jeszcze na pierwszą linię frontu.

Na Zachodzie coraz częściej wypowiadana jest opinia, że Kijów nie wytrzyma i zacznie przegrywać wojnę. Rosyjski miliarder, opozycjonista i były więzień Putina Michaił Chodorkowski powiedział, że jeśli sytuacja dalej tak będzie się rozwijać to „Ukraina za rok straci Charków, a za dwa lata Odessę”.

Czytaj więcej

Jak duże jest rosyjskie zagrożenie? Niemieccy politycy przestrzegają, obywatele się nie boją

Rosyjska ekspertka z Carnegie Endowment Tatiana Stanowaja z kolei sądzi, że obecnie rosyjska elita znajduje się w stanie euforii – uważa, że wygrywa wojnę i nie chce rozmawiać z Ukrainą o zawarciu pokoju. Nie wiadomo jednak, w jakim stanie jest Putin (znacznie lepiej od swoich podwładnych zdający sobie sprawę z ograniczoności rosyjskich zasobów). Ale nic nie wskazuje, by z kolei on był skłonny do podjęcia rozmów – choć oficjalnie cały czas podkreśla, że gotów jest to robić. Stanowaja uważa, że nie do przyjęcia dla niego byłyby negocjacje z Zełenskim, dlatego jego lobbyści na Zachodzie cały czas sugerują, że USA powinny go usunąć – nie zdając sobie sprawy, że to niemożliwe.

Ukraińcy na razie nie zwracają uwagi na te nastroje (choć Zełenski przyznaje fakt ich istnienia). Dokonują za to rekordowych nalotów na Rosję, największy był w nocy na piątek. Ataki zaczęły się jednak w połowie ubiegłego tygodnia. W sumie dokonano zniszczeń na wszystkich ważniejszych obiektach wojskowych na okupowanym Krymie. Ponadto trafiono trzy rafinerie na terenie samej Rosji oraz nową, główną bazę Floty Czarnomorskiej w Noworosyjsku.

„Na wschodnie krańce Wołczańska przyjechały polskie (wozy bojowe) Rosomak i od razu trafiły na celownik naszych (dronów uderzeniowych) Lancet. Ale niezbyt udanie” – jeden z rosyjskich imperialnych blogerów poinformował o tym, że żołnierze spudłowali.

W drugim miejscu rosyjskiego natarcia – wprost na północ od Charkowa – atakujący utknęli jeszcze w piątek, na przedpolu niewielkiej miejscowości Łypcy. Ukraiński ekspert i pułkownik rezerwy Konstantyn Maszowec uważa, że nacierającym zabrakło rezerw.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Gen. Waldemar Skrzypczak: Władimir Putin osamotniony w nuklearnej grze. Miota groźbami, które nie robią już na nikim wrażenia
Konflikty zbrojne
Rosjanie „prą jak szaleni”. Ukraińcy próbują grać na czas
Konflikty zbrojne
Rosja oskarża Ukrainę o sprowadzanie materiałów do "brudnej bomby". Jest mowa o Polsce
Konflikty zbrojne
Pentagon o ataku na Sewastopol z użyciem broni USA: Niech Rosja skończy wojnę
Konflikty zbrojne
Zełenski dymisjonuje kontrowersyjnego dowódcę. Żołnierze chcą śledztwa
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży