Putin chce wypędzić Ukraińców z Ukrainy

Im dłużej trwa wojna, tym mniej ukraińskich uchodźców w Unii Europejskiej myśli o powrocie do kraju.

Publikacja: 27.03.2024 04:30

Mieszkańcy Kijowa ukrywają się w metrze przed bombami Putina

Mieszkańcy Kijowa ukrywają się w metrze przed bombami Putina

Foto: Sergei SUPINSKY / AFP

Po rozpoczęcia rosyjskiej agresji w lutym 2022 r. miliony Ukraińców uciekły do Europy. Większość z nich wyjeżdżała z przekonaniem, że niedługo będą mogli wrócić do swoich domów w Charkowie, Odessie, Chersoniu czy Mikołajowie.

Po ponad dwóch latach wojny niewielu ukraińskich uchodźców jednoznacznie deklaruje plany powrotu nad Dniepr. Bo wielu z nich już nie ma dokąd wracać.

Miliony ludzi z dala od domu

W listopadzie 2022 r. niemal połowa ukraińskich uchodźców (chodzi wyłącznie o tych, którzy uciekli do państw UE) deklarowała, że bez wątpienia planują wrócić do swojej ojczyzny. Z kolei 23 proc. ankietowanych mówiło, że „raczej planują” wrócić nad Dniepr. Po dwóch latach wojny i nieustannych bombardowaniach nastroje te znacząco się z pogorszyły.

W styczniu kijowskie Centrum Strategii Ekonomicznej (CES) po raz kolejny porozmawiało z 1000 przebywających w Europie rodaków (65 proc. z nich to kobiety). Pochodzą przeważnie ze wschodniej lub z południowej części kraju, które najbardziej ucierpiały z powodu wojny. Dzisiaj już tylko 26 proc. z nich jednoznacznie deklaruje plany powrotu, a mniej więcej tyle samo twierdzi, że „raczej planują” powrót.

Niemal co czwarty ukraiński uchodźca już wprost przyznaje, że nie planuje wracać, a 24 proc. ankietowanych nie ma zdania w tej sprawie. Co ciekawe, w maju 2023 r. ponad 40 proc. uchodźców mówiło, że to w Ukrainie im się podoba znacznie bardziej (dzisiaj mówi tak już tylko 27 proc. ankietowanych).

Niemal co czwarty ukraiński uchodźca już wprost przyznaje, że nie planuje wracać

Eksperci CES szacują, że obecnie poza granicami kraju przebywa niemal 5 mln ukraińskich uchodźców, z których 1,3 mln znajduje się w Rosji. W Europie najwięcej przyjęły Niemcy (1,3 mln) oraz Polska (950 tys.), niemal 400 tys. Ukraińców przebywa w Czechach. Reszta m.in. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Kanadzie.

Z badań wynika, że w zależności od rozwoju sytuacji nad Dnieprem poza granicami kraju już na zawsze może pozostać co najmniej od 1,4 do 2,3 mln Ukraińców. I niewykluczone, że po zakończeniu wojny ściągną do siebie przebywających obecnie w kraju krewnych. Z analiz ekonomistów wynika, że to oznaczałoby zmniejszenie PKB kraju (z poziomu przedwojennego) od 3,9 do 6,3 proc. rocznie. To pogorszyłoby sytuację demograficzną, która jeszcze przed wojną nie była dobra.

Poza granicami kraju już na zawsze może pozostać co najmniej od 1,4 do 2,3 mln Ukraińców

Skala problemu może być znacznie większa, ponieważ z danych wysokiego komisarza ONZ ds. uchodźców wynika, że poza granicami Ukrainy przebywa niemal 6,5 mln uchodźców. Tymczasem ukraińskie sondaże pokazują, że jeszcze niemal co piąty mieszkaniec przyznaje, że wyjedzie za granicę w przypadku eskalacji sytuacji.

Ukraińskie miasta bez prądu

A nic nie wskazuje na to, by Rosja dążyła do deeskalacji. W ostatnich dniach nasiliły się bombardowania ukraińskich miast. Mieszkańcy Kijowa znów musieli uciekać do metra, by chronić się przed rosyjskimi rakietami balistycznymi. Mocno poturbowano infrastrukturę energetyczną Ukrainy po ostatnim uderzeniu w Dnieprzańską Elektrownię Wodną i szereg innych obiektów.

Prezydent Wołodymyr Zełenski twierdzi, że tylko w ciągu ostatniego tygodnia Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy 190 rakiet oraz 140 shahedów (dronów). Niemal 200 tys. mieszkańców obwodu odeskiego pozostało bez prądu, a w samym mieście energię elektryczną dostarczają w określonych godzinach. Jeszcze gorsza sytuacja jest w Charkowie, gdzie rosyjskie rakiety zniszczyły ostatnio wszystkie stacje transformatorowe, pozostawiając bez prądu setki tysięcy ludzi. We wtorek przed czasem zaczęto tam wyłączać ogrzewanie w budynkach mieszkalnych z powodu deficytu prądu.

Czytaj więcej

Ukraina: niebywałe straty rosyjskiego lotnictwa

Władze nieustannie bombardowanego przez Rosję obwodu charkowskiego nie wykluczają ewakuacji mieszkańców, a przede wszystkim dzieci, z kilku rejonów w północnej i wschodniej części obwodu.

Intensywność ostrzałów Charkowa wskazuje, że miasto znajduje się obecnie na liście priorytetów armii agresora. Niezależny rosyjski portal Meduza, powołując się na kilku blisko związanych z Kremlem rozmówców, twierdzi, że władze rosyjskie w najbliższym czasie będą dążyły do okupacji Charkowa i że mówiąc ostatnio o utworzeniu „strefy sanitarnej”, Putin miał na myśli właśnie obwód charkowski.

– Dajcie nam te cholerne patrioty. Gdybyśmy mieli wystarczająco systemów obrony przeciwlotniczej, a szczególnie system Patriot, moglibyśmy ochronić nie tylko życie naszych ludzi, ale i naszą gospodarkę od zniszczenia – apelował ostatnio na łamach „Politico” szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kułeba.

Konflikty zbrojne
Prezydent Ukrainy Zełenski podpisał ustawę o mobilizacji
Konflikty zbrojne
Zełenski o ataku na elektrociepłownię: Skończyły nam się rakiety
Konflikty zbrojne
Podwodna wojna hybrydowa zagraża miliardowi cywilów w państwach NATO
Konflikty zbrojne
Izraelski odwet na odwet? Co w USA wiedzą o ewentualnym ataku na Iran
Konflikty zbrojne
Torturowany Ukrainiec szuka sprawiedliwości w Argentynie. Pierwszy taki przypadek