Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Biały Dom ponownie apeluje do Kongresu o przyjęcie ustawy, która udostępnił...
Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że na Ukrainę w ciągu marca Rosjanie zrzucili ok. tysiąca bomb, dronów i rakiet dalekiego zasięgu (ponad 30 dziennie). W odwecie codziennie ukraińska armia atakuje swoimi dronami Rosję. Wymiana powietrznych ciosów nie wpływa na sytuację na froncie, gdzie najeźdźcy cały czas pełzną naprzód.
W okolicach Kupianska, Awidijiwki i w zaporoskich stepach (nawet na odcinkach, gdzie aktywnych działań nie było od lata 2022 r.) Rosjanie wciąż są w natarciu, choć ich zdobycze terytorialne mierzone są setkami metrów, a nie kilometrami.
Czytaj więcej
Rosyjskie wojska bez przerwy posuwają się naprzód w kilku miejscach frontu, choć jedynie o setki metrów. Za to z powodu ataków rosyjskich ochotnikó...
Tymczasem już od jesieni ukraińscy dowódcy na froncie skarżą się na niewielki napływ uzupełnień i duże braki w jednostkach. W okopach trzyma się ona na mężczyznach w wieku ponad 40 lat. W niektórych oddziałach jest tylko jedna piąta żołnierzy, szczególnie brakuje specjalistów. Jednocześnie jednak nieliczni młodzi trafiający w okopy są źle wyszkoleni i nie wytrzymują warunków walki.
— Brak mobilizacji — czyli brak nowych żołnierzy — na Ukrainie jest już od maja 2023 — zwrócił uwagę gen. Waldemar Skrzypczak. W rozmowie z fronda.pl były dowódca Wojsk Lądowy zauważył, że przyczyną niepowodzeń Kijowa na froncie jest też „wstrzymanie zakupów amunicji”. — Ukraińcy mieli pieniądze, ale nie kupowali pocisków. To stworzyło sytuację, z którą mamy teraz do czynienia. (...) Nie ma mobilizacji, a więc nie ma tym samym uzupełniania strat. Amunicji nie kupują od sierpnia 2023, to z czego mają strzelać? — pytał retorycznie.
Gen. Waldemar Skrzypczak: Ukraina idzie na przegraną i to jest wybór Kijowa
— Ten głęboki kryzys powoduje to, że Ukraińcy „strzelają z powietrza” i mają nieuzupełnione jednostki wyszkolonymi żołnierzami. To są błędy polityczne, wynikające, po pierwsze, z braku decyzji w Kijowie o mobilizacji — ocenił emerytowany wojskowy. — Druga sprawa to rozkradanie pieniędzy. Zełenski co prawda obiecywał, że przypilnuje korupcję i przeciekanie funduszy, ale niewiele z tym zrobił, a nawet mówi się, że biorą w tym udział ludzie z jego bezpośredniego otoczenia. W efekcie armia ukraińska nie ma czym walczyć — tłumaczył były wojskowy, podkreślając, że jest to „okradanie swojej armii, swoich żołnierzy”. — Ja widziałem na filmie, co ukraińscy żołnierze jedzą w okopach i — powiem to brutalnie – swojemu psu bym tego nie dał. To jest po prostu skandal. Ukraińcy idą na przegraną i to jest wybór Kijowa, a wołanie Zełenskiego „dajcie… dajcie… dajcie…” moim zdaniem jest nieuzasadnione, ponieważ my dajemy, a oni to marnują z wielkim zaangażowaniem. Marnują pieniądze, nie mają ludzi do walki, nie mają pomysłu na pokonanie Rosji — krytykował.
Czytaj więcej
Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla, w rozmowie z portalem aif.ru oświadczył, że Rosja "musi wykluczyć możliwość istnienia u swoich granic państwa, kt...
Zdaniem weterana operacji w Iraku „katastrofę”, która może spotkać Kijów, Ukraińcy „sami sobie gotują”. — I niech nie zwalają winy na nas, pomimo że te decyzje, dotyczące doposażenia armii ukraińskiej, idą bardzo wolno. To jednak wynika z faktu, że poziom zaufania do Kijowa jest bardzo niski i sprawcami tego są sami Ukraińcy i ekipa Zełenskiego — stwierdził.
— Pomimo wielkiego bohaterstwa ukraińskich żołnierzy, dla których mam wielki szacunek (...) mają słabych rządzących, którzy najprawdopodobniej Ukrainę doprowadzą do katastrofy, jeśli dalej tak będzie — podsumował gen. Waldemar Skrzypczak.