– To hybrydowy atak dezinformacyjny, chodzi o podział, o podważenie naszej jedności – przekonuje niemiecki minister obrony Boris Pistorius (SPD), mając na myśli NATO i komentując publikację przez Rosjan zapisu podsłuchanej rozmowy telefonicznej prowadzonej przez czterech wysokich oficerów, w tym dowódcy Luftwaffe, Ingo Gerhartza.
Rozmawiali o niemieckich pociskach manewrujących Taurus, o które od dawna prosi Kijów.
Nikt w Berlinie nie podważa prawdziwości zapisu podsłuchanej rozmowy opublikowanej na rosyjskim Telegramie. Minister Pistorius zapowiedział wewnętrzne śledztwo w sprawie podsłuchu, ale nic nie wskazuje na to, aby miały zostać jakieś służbowe konsekwencje.
Media są mocno krytyczne, lecz nie przesadzają z potępieniem uczestników rozmowy, którzy użyli mało zabezpieczonego komunikatora Webex, zamiast innego bezpiecznego narzędzia. Rozmowa dotyczyła wprawdzie pocisków Taurus, ale bez jakichkolwiek konkretów.
Pocisk dalekigo zasięgu Taurus
Koalicjanci Scholza mówią o przekazaniu pocisków Taurus Ukrainie
Mimo to kontrowersyjna sprawa dostaw pocisków manewrujących Taurus dla Ukrainy nabrała nieoczekiwanie nowego wymiaru. Opozycja chadecka, CDU/CSU, domagająca się od dawna przekazania taurusów Ukrainie, stara się rozpocząć nową dyskusję na ten temat, argumentując, że wprawdzie nie jest to Wunderwaffe, ale broń pozwalająca na atakowanie celów rosyjskich na okupowanych obszarach Ukrainy. Podobne głosy pojawiły się także w środowisku Zielonych oraz liberalnej FDP, partnerów koalicyjnych SPD kanclerza Olafa Scholza
Tymczasem jeszcze kilka dni temu wydawało się, że dyskusja na ten temat została przerwana przez kanclerza, który sprzeciwił się ostatecznie dostawom tego rodzaju broni Ukrainie.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Wbrew temu, co mówi Scholz, wraz z taurusami nie trzeba by wysyłać na Ukrainę specjalistów Bundeswehry
Miał dwa koronne argumenty, twierdząc, że rakiety, w których zasięgu znaleźć by się mogła Moskwa, nie mogą zostać dostarczone, gdyż groziłoby to niebezpieczną eskalacją konfliktu. Dał także jasno do zrozumienia, że nie do pomyślenia jest, aby Niemcy mogły stać się bezpośrednio stroną konfliktu, gdyż przekazanie rakiet Ukrainie wiązałoby się z koniecznością wysłania tam także niemieckich żołnierzy czuwających nad zastosowaniem taurusów oraz wyborem dla nich celów.
– Nie możemy być w żadnym stopniu ani miejscu utożsamiani z celami, do których mógłby zostać użyty ten system – tłumaczył Olaf Scholz na początku ubiegłego tygodnia na konferencji prasowej. To wtedy stało się ostatecznie jasne, że Berlin nie przekaże taurusów Ukrainie.
Czytaj więcej
Niemiecki rząd stanowczo odrzucił zarzuty, jakoby Berlin przygotowywał się do wojny z Rosją. Na takie plany mają według Kremla wskazywać wycieki ro...
Rosja podsłuchała niemieckich oficerów. Jaki był cel publikacji nagrania?
Do tego momentu nie było to jeszcze do końca przesądzone. Kilka dni wcześniej w uchwale Bundestagu z inicjatywy partnerów koalicji rządowej SPD, Zielonych i FDP mowa była o konieczności zaopatrzenia Ukrainy w precyzyjną „broń dalekiego zasięgu”, jednakże z pominięciem nazwy Taurus. Zdaniem ekspertów była to furtka dla przeszłej dostawy.
– Publikując rozmowę niemieckich oficerów Moskwie chodzi zapewne o to, aby Scholz nie zmienił zdania i także w przyszłości nie zdecydował się na dostarczenie taurusów Ukrainie – zwracał w poniedziałek uwagę dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Podsłuchana 19 lutego przez Rosjan czwórka oficerów Luftwaffe nie miała już wątpliwości, że nie ma politycznej decyzji w sprawie pocisków. Rozmawiali jednak o tym, jakie cele mogłyby się znaleźć w ich zasięgu. Mowa było o moście Kerczeńskim, który służy dostawie sprzętu wojskowego na okupowany Krym, a stamtąd do rosyjskiej armii na linię frontu. Rozmowa trwała 38 minut, jeden z jej uczestników był w Singapurze. Z zapisu rozmowy wynika jednak jednoznacznie, że wbrew temu, co twierdził Scholz, do obsługi taurusów nie byłaby konieczna obecność w Ukrainie specjalistów Bundeswehry.
– Od strony technicznej w podsłuchanej rozmowie nie znalazło się nic, co nie byłoby znane ekspertom, także rosyjskim. NIkt nie powinien też być zaskoczony tym, że rosyjski wywiad stara się podsłuchać wszystkich, którzy są w posiadaniu jakichkolwiek informacji na temat dostaw broni do Ukrainy – mówi „Rzeczpospolitej” Rafael Loss, ekspert think tanku Europen Council on Foreign Relations (ECFR).
Czytaj więcej
Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla, skomentował upublicznione nagranie rozmowy czterech oficerów niemieckich sił powietrznych, którzy rozmawiali m.in...
Jego zdaniem ujawnienie treści podsłuchu jest najbardziej kłopotliwe dla kanclerza Scholza, gdyż wyszło na jaw, iż używał on argumentów technicznych przeciwko dostawie taurusów dla uzasadnienia politycznej odmowy przekazania ich Ukrainie.
W podsłuchanej rozmowie mowa jest również o tym, że Brytyjczycy wysłali „kilka osób” na Ukrainę do obsługi dostarczonych tam pocisków manewrujących Storm Shadow. Kłóci się to z zapewnieniami Londynu, że procedura użycia brytyjskich pocisków, jak i wybór celów, jest całkowicie w rękach Ukrainy. Co gorsza, sam Scholz dał w ubiegłym tygodniu do zrozumienia, że na Ukrainie znajdują się zagraniczni specjaliści wojskowi.
– Może to podważyć zaufanie do Niemiec partnerów NATO – mówi Rafael Loss z ECFR.