Amerykańscy urzędnicy odbywają torunée po świecie. Po ich wizytach w Rosji przestają otrzymywać przelewy. Po Turcji i Chinach przyszła kolej na Hongkong.
Chiński specjalny region odwiedziła szefowa amerykańskiej agencji do walki z przestępstwami finansowymi (FinCEN) Andrea Gacki. Odbyła kilka spotkań z przedstawicielami miejscowych, ogólnochińskich i zagranicznych banków. Tylko w jednym – według danych japońskiej agencji Nikkei – uczestniczyli przedstawiciele 12 wielkich firm (m.in. Citigroup czy JPMorgan Chase).
Chiński cios w Rosję
Już 1 lutego chińskie systemy płatności (jak Xtransfer czy PingPong) odmówiły jakichkolwiek kontaktów z Rosją, a za nimi największe banki Hongkongu. Ponieważ Chiny w ciągu ostatnich dwóch lat stały się najważniejszym partnerem handlowym Rosji, rosyjski biznes otrzymał mocny cios.
Czytaj więcej
Państwo Środka bez skrupułów korzysta na wywołanej przez Kreml wojnie. W 2023 r. Chiny podwoiły import rosyjskiego aluminium. Zakupy ropy podskoczy...
– Myślę, że teraz głównym zadaniem chińskich przywódców będzie wydzielenie banków [do dokonywania transakcji z Rosją – przyp. red.]. Sądzę, że to będą regionalne banki. Zmiana mechanizmu płatności potrzebuje czasu: dwa tygodnie, może miesiąc. I już – pociesza Witalij Mankiewicz, szef Rosyjsko-Azjatyckiego Związku Przemysłowców. Ale nawet jeśli tak, to nowy „mechanizm” nie obejmie Hongkongu.
Z Turcji płatności przestały płynąć do Rosji już pod koniec grudnia ubiegłego roku, też po wizycie amerykańskiej delegacji (z departamentu finansów). – 95 proc. płatności (z Rosji) zwracają z powrotem. Nasi partnerzy mówią, że płatności z Rosji banki zaczęły uważać za potencjalnie ryzykowne operacje – tłumaczy jeden z moskiewskich przemysłowców.
Putin jedzie do Erdogana
Prawdopodobnie problem będzie próbował rozwiązać prezydent Putin, który 12 lutego jedzie do Ankary. Wiadomo jednak, że w zamian prezydent Recep Erdogan będzie chciał wznowienia „umowy zbożowej, czyli rosyjskiej zgody na eksport ukraińskiego zboża z portów wokół Odessy. A tego Rosjanin bardzo nie chce.
Czytaj więcej
Od początku roku banki w Turcji zaczęły zamykać rachunki rosyjskich firm i zaostrzyły wymagania dla obywateli Rosji, którzy chcą otrzymać tureckie...
Także Tajwan zaostrzył sankcje wobec Rosji, kładąc kres eksportowi obrabiarek używanych przez rosyjski przemysł zbrojeniowy. Tajpej nałożyło grzywnę na ich miejscowego producenta iMachine.
„Obrabiarki tajwańskie są trochę gorsze, ale bardziej dostępne dla Rosjan niż amerykańskie, europejskie czy japońskie” – sądzą dziennikarze z grupy śledczej The Reporter. Ogromne zyski ciągnęli z tego handlu pośrednicy. Obrabiarka kupiona na Tajwanie za 120 tys. dol. została sprzedana rosyjskiej „korporacji techniki kosmicznej” za milion dolarów.
Diamentowy problem Rosji
Tajpej przestrzegło, że jako pośrednicy występują przedsiębiorcy z Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy państw Azji Środkowej. Prawie te same kraje wskazują jako pomocników przedstawiciele rosyjskiego przemysłu wydobycia diamentów. Od 1 stycznia grupa G7 i UE wprowadziły sankcje na import nieprzemysłowych rosyjskich kamieni szlachetnych.
Natychmiast zareagowała na to Angola, której władze kazały Rosjanom opuścić wspólne przedsiębiorstwo wydobywające diamenty ze złóż Catoca. Rosyjski koncern Alrosa sprzeciwił się temu, ale prawdopodobnie będzie musiał ulec. „W styczniu angolańska delegacja spotykała się z Rosjanami w Dubaju, próbując przekonać ich, by opuścili Catocę natychmiast i bez żadnych warunków” – pisze angolański Expansao.
Pozostaje problem diamentów z samej Rosji. – Można je przeszlifować czy dostać certyfikat innych laboratoriów i kamień będzie już formalnie z innego źródła. Dlatego nasze diamenty dochodzą na rynki europejskie czy amerykański poprzez Hongkong, Indie, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy inne przyjazne państwa, jak Armenia – tak rosyjski ekspert Wiaczesław Manukian tłumaczy, jak omijać sankcje.