Centralne Dowództwo Pentagonu ogłosiło, że trafiono 85 celów, w tym te związane z siłami Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, a także wspieranymi przez Iran siłami w regionie. Jest to pierwszy z serii ataków odwetowych, które Pentagon zapowiadał w ostatnich dniach.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej to jedna z dwóch gałęzi irańskich sił zbrojnych. Oddziały, które operują poza Iranem, przeprowadzają tajne ataki w ramach irańskich działań na rzecz utrzymania władzy na Bliskim Wschodzie, zapewnienia przywództwa szyickich muzułmanów w regionie i odstraszania wrogów, takich jak USA i Izrael.
Czytaj więcej
Administracja USA zatwierdziła listę celów, które zostaną zaatakowane w odwecie za atak na bazę wojskową w Jordanii, w której zginęło trzech izrael...
Po atakach Amerykanie poinformowali, że naloty powietrzne zostały przeprowadzone przez samoloty, w tym "bombowce dalekiego zasięgu lecące ze Stanów Zjednoczonych". Celami ataków były m.in. centra dowodzenia i kontroli oraz centra wywiadowcze, składy rakiet, pocisków i dronów oraz centra logistyczne.
Prezydent Joe Biden starał się unikać eskalacji konfliktu pomimo powtarzających się ataków przez wspierane przez Iran oddziały na amerykański personel wojskowy w Iraku, Syrii i Jordanii. W zeszłym miesiącu Stany Zjednoczone rozpoczęły również kampanię ataków rakietowych na wspieranych przez Iran rebeliantów Huti w Jemenie, którzy atakują statki handlowe na Morzu Czerwonym.
Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że ataki we wschodniej Syrii spowodowały śmierć "co najmniej 18 proirańskich bojowników".
Co najmniej 26 ważnych miejsc, w których znajdują się proirańskie grupy, w tym składy broni, zostało zniszczonych w wyniku trwających nalotów na duży obszar wschodniej Syrii, rozciągający się na ponad 100 kilometrów od miasta Dajr az-Zaur do Abu Kamal, w pobliżu granicy z Irakiem — informuje agencja AFP.
"Dziś, na mój rozkaz, siły zbrojne USA uderzyły w cele w Iraku i Syrii, które IRGC i powiązane z nią siły wykorzystują do atakowania sił USA. Nie dążymy do konfliktu na Bliskim Wschodzie ani w żadnym innym miejscu na świecie. Ale do wszystkich tych, którzy chcą wyrządzić nam krzywdę: Odpowiemy" - przekazał po przeprowadzeniu nalotów prezydent Joe Biden. – Będziemy reagować na wielu poziomach i ponownie, mamy możliwość reagowania wiele razy, w zależności od sytuacji – zapowiadał w czwartek sekretarz obrony USA Lloyd Austin.
John Kirby, rzecznik Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego, powiedział, że iracki rząd został poinformowany przed atakami.
- Te działania rozpoczęły się dziś wieczorem i nie zakończą się dziś. Będą kolejne operacje. Podejmiemy dodatkowe działania, wszystkie mają na celu położyć kres tym atakom i pozbawić potencjału Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej - powiedział.
Reakcja Iraku na naloty USA
Rzecznik irackiego wojska powiedział, że ataki są "zagrożeniem, które wciągnie Irak i region w nieprzewidziane następstwa, których skutki będą katastrofalne dla bezpieczeństwa i stabilności w Iraku i regionie".
"Miasta al Ka'im i irackie obszary przygraniczne są atakowane z powietrza przez samoloty Stanów Zjednoczonych. Ataki te mają miejsce w czasie, gdy Irak stara się zapewnić stabilność w regionie" - przekazał.
Rzecznik powiedział również, że ataki "stanowią naruszenie suwerenności Iraku" i "podważają wysiłki irackiego rządu".
Dwóch funkcjonariuszy irackiej milicji przekazało, że trzy domy używane jako kwatery główne zostały zaatakowane w al Ka'im, w tym magazyn broni.
Jeszcze w piątek wspierane przez Iran oddziały odpowiedziały atakiem na dwie amerykańskie bazy w północno-wschodniej Syrii. Na miejscu miało dojść do pożaru.
Atak drona na bazę w Jordanii. Zginęli Amerykanie
Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych podało w niedzielę, że do ataku doszło na terenie bazy położonej w pobliżu granicy Jordanii z Syrią.
W ataku zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a co najmniej 40 zostało rannych. – Chociaż wciąż gromadzimy fakty dotyczące tego ataku, wiemy, że został on przeprowadzony przez radykalne, wspierane przez Iran grupy bojowników działające w Syrii i Iraku – mówił po ataku prezydent Biden.
Czytaj więcej
Trzech amerykańskich żołnierzy zginęło, a co najmniej 34 zostało rannych w ataku drona, do którego doszło w północno-wschodniej Jordanii niedaleko...
Do ataku na trzy bazy, w tym bazę na granicy Jordanii i Syrii, przyznała się organizacja Islamski Ruch Oporu w Iraku, skupiająca radykalne milicje powiązane z Iranem.
Po zaatakowaniu amerykańskiej bazy prezydent Biden był pod presją niektórych Republikanów, którzy nawoływali do bezpośredniego ataku na Iran.