– Rosyjscy inżynierowie są u progu dokonania przełomu technologicznego – ostrzegła Marija Berlińska z ukraińskiego Centrum Wspierania Zwiadu Lotniczego. Rosjanie intensywnie rozwijają produkcję dronów. Według Berlińskiej „Rosja już ma przewagę nad Ukrainą w ilości produkowanych dronów, ale może też wygrać w ich jakości”. – (Rosyjskie drony) mogą już mieć automatyczne namierzanie celu, aparaty zaczynają działać bardziej samodzielnie. Tradycyjne środki walki radioelektronicznej, którymi do tej pory nie nasyciliśmy dostatecznie frontu, nawet one staną się nieefektywne. Jeśli uruchomią seryjną produkcję takich maszyn, będzie to dla nas duże wyzwanie – ostrzega.
Chodzi o sposób atakowania dronami. Obecnie operatorzy kierują nimi, wybierają cele i decydują o ataku. Jeśli zostanie dokonany skok technologiczny – zastosowanie sztucznej inteligencji – będą one po prostu wystrzeliwane i same będą atakować przeciwnika. Pierwszy taki przypadek – gdy drony bez bezpośredniego udziału człowieka zaatakowały wojska przeciwnika – odnotowano jeszcze wczesną wiosną 2020 roku w Libii. Komisja ekspertów ONZ stwierdziła, że na cofające się spod stolicy kraju oddziały Chalifa Haftara spadły drony wojsk rządowych, same wyszukujące cele i same podejmujące decyzje o ataku. Były to tureckie maszyny Kargu-2.
Czytaj więcej
By pomóc Ukrainie powstrzymać Putina, państwa zachodnie będą musiały zacząć opróżniać własne magazyny broni. Fabryki nie dają rady.
Obecnie Rosjanie intensywnie pracują nad takimi rozwiązaniami, w tym atakowaniu autonomicznym rojem dronów. W zależności od jego wielkości, mogłoby to doprowadzić nawet do przerwania frontu. Drony bowiem mogą zastępować artylerię i w ukraińskiej już tak się dzieje. „Bardzo mocno zależymy od (zachodnich) partnerów, jeśli chodzi o artylerię. Latem na przykład dywizjon naszych dział wystrzeliwał 500 pocisków, a teraz koło 20. Dzięki Bogu, jest coś takiego jak dron. Tani, mobilny, nie trzeba taszczyć ciężkiej armaty, którą potem trudno ukryć. Ma znacznie lepszą celność” – pisze z frontu ukraiński porucznik o pseudonimie Aleks.
W Rosji zaczęto na masową skalę szkolić operatorów dronów
Do tej pory obie strony miały kłopoty z amunicją artyleryjską, ale w dronach to Ukraińcy mieli przewagę. Od grudnia zaczynają dominować Rosjanie. Jednak według grupy zachodnich ekspertów „sytuacja zmienia się, ale nie obserwujemy przewagi, jakiej można by się spodziewać po zapowiadanej przez Rosję w 2023 roku produkcji na ogromną, państwową skalę”.
Rzeczywiście rosyjscy politycy zapowiadali wielki skok w produkcji. Jednocześnie zaczęto na masową skalę szkolić operatorów dronów. Na lekcjach „przysposobienia obronnego” wprowadzono pilotaż dronów, odpowiedni sprzęt kupiły szkoły w prawie dwóch trzecich z rosyjskich regionów. Ale wprowadzenie „autonomicznych dronów” (używających „sztucznej inteligencji”) bardzo zmniejszyłoby zapotrzebowanie na takich operatorów, maszyny wszak atakowałyby samodzielnie.
Sztuczna inteligencja w służbie Rosji? Niekoniecznie
– Takiej (rosyjskiej) technologii nie można nazwać sztuczną inteligencją. (…) Podobne możliwości ma przecież amerykański pocisk przeciwpancerny Javelin – zapamiętuje cel i może automatycznie gonić go, nawet jeśli się porusza – mówi jeden z ukraińskich frontowych operatorów dronów. – Rosjanie wyprzedzają nas, jeśli chodzi o ilość, ale nie jakość. Technologicznie są dwa, trzy miesiące z tyłu, za nami. Kopiują to, co my wykorzystujemy, i próbują uruchamiać produkcję seryjną. A my w tym czasie wymyślamy coś nowego. Oni mają możliwości wielkoseryjnej produkcji, u nas tymczasem to tylko mała wytwórczość – wyjaśnia inny.
Czytaj więcej
Cywile muszą przygotować się na pełnowymiarową wojnę z Rosją w ciągu najbliższych 20 lat - mówił w czwartek, w rozmowie z dziennikarzami, przewodni...
Jednak ta „mała wytwórczość” zaczęła produkować drony, mogą latać na mniej więcej 1000 kilometrów, co udowodnił czwartkowy atak na rosyjski terminal naftowy w Petersburgu. W dodatku ukraińska maszyna przeleciała niezauważona nad silnie bronioną rezydencją Władimira Putina na Wałdaju.