Zaatakowane cele miały być związane z Hamasem i Islamskim Dżihadem.
Wojna w Izraelu: Izraelska armia atakuje Strefę Gazy i Liban
Izraelska armia atakuje z powietrza, wody i lądu cele w Strefie Gazy od 7 października - są to ataki odwetowe za atak Hamasu na Izrael. W Izraelu, w czasie ataku Hamasu zginęło ok. 1 400 osób, a ponad 200 zostało wywiezionych do Strefy Gazy w charakterze zakładników.
W nocy Izrael atakował z powietrza tunele używane przez Hamas i Islamski Dżihad w Strefie Gazy, obiekty wojskowe, stanowiska obserwacyjne oraz pozycje, z których prowadzony jest ostrzał moździerzowy i ostrzał z użyciem pocisków przeciwpancernych.
Ponadto izraelska armia miała ostrzelać "komórki terrorystyczne" w Strefie Gazy, w tym jedną z takich komórek prowadzących ataki rakietowe na pogranicze Izraela ze Strefą Gazy.
Izrael zgromadził na granicy Strefy Gazy ok. 300 tysięcy żołnierzy i ciężki sprzęt co ma być zapowiedzią rychłej inwazji lądowej na enklawę.
W nocy Izrael ostrzelał też teren południowego Libanu, gdzie zaatakowane zostały oddziały Hezbollahu prowadzące ostrzał Izraela z użyciem pocisków przeciwpancernych.
USA proszą Izrael o wstrzymanie się z inwazją
Tymczasem "The New York Times" pisze, powołując się na kilka źródeł, że Biały Dom chce, aby Izrael wstrzymał się z inwazją na Strefę Gazy, by dać czas na negocjacje ws. uwolnienia zakładników wziętych przez Hamas.
Taką prośbę miał przekazać Izraelowi sekretarz obrony, Lloyd J. Austin, który ma niemal codziennie rozmawiać z ministrem obrony Izraela, Jo'awem Gallantem. Strona izraelska nie potwierdza doniesień "The New York Times".
"The New York Times" pisze też, że USA nie chcą odłożenia w czasie izraelskiej inwazji, ale tymczasowego wstrzymania się z nią. USA mają też popierać cel jaki stawia sobie Izrael w związku z operacją w Strefie Gazy - czyli zniszczenie Hamasu.