Czy Rosja użyje broni atomowej? Władimir Putin ma dylemat

W Moskwie co raz bardziej uświadamiają sobie, że nie wygrają wojny konwencjonalnej. Myślą o broni atomowej, ale nie wiedzą jak jej użyć, by nie wywołać III wojny światowej.

Aktualizacja: 06.10.2023 06:41 Publikacja: 05.10.2023 19:02

Czy Rosja użyje broni atomowej? Władimir Putin ma dylemat

Foto: GRIGORY SYSOYEV / POOL / AFP

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 589

Po raz pierwszy od upadku ZSRR we wszystkich rosyjskich regionach jednocześnie odbyły się ćwiczenia obrony cywilnej. Zawyły syreny, a stacje telewizyjne przerwały swoje programy i nadawały komunikaty władz. Władze zaś nie ujawniały szczegółów tych ćwiczeń, ale z przecieków medialnych wynika, że chodziło o przetrwanie ludności w warunkach wojny atomowej. Scenariusz miał zakładać, że aż 70 proc. budynków mieszkalnych Rosji oraz cała infrastruktura krytyczna została zniszczona. Z przeznaczonego do wewnętrznego użytku dokumentu, który opublikował portal Baza wynika, że legenda ćwiczeń zakłada, że w Rosji już odbyła się powszechna mobilizacja, w niektórych regionach wprowadzono stan wojenny, a także pojawiły się „strefy skażenia radioaktywnego”.

Margarita Simonian: Zdetonujmy bombę wodorową nad Syberią

Tymczasem w Moskwie znów ścigają się na pomysły dotyczące użycia broni nuklearnej w wojnie z Ukrainą. Niedawno deputowany Dumy z rządzącej „Jednej Rosji” gen. Andriej Guruliow stwierdził, że Rosja powinna uderzyć taktyczną bronią jądrową w ukraińskie siły w okolicy miejscowości Robotyne w obwodzie zaporoskim. Bo tam właśnie Ukraińcy przedzierają się przez rosyjską linię obrony. Z kolei naczelna rosyjska propagandystka Margarita Simonian (szefowa RT) zaproponowała, by dokonać „termojądrowego wybuchu” nad Syberią. Powołując się na „mądrego rozmówcę” stwierdziła, że w ten sposób Ziemia straciłaby łączność z satelitami, unieruchomione zostałyby też wszystkie systemy łączności radioelektronicznej, nie działałyby telefony komórkowe. Od razu żachnęli się gubernatorzy regionów, które mogłyby znaleźć się w strefie takiego wybuchu. Mer Nowosybirska Anatolij Łokoć (fizyk z wykształcenia) komentując wypowiedź Simonian w mediach rosyjskich ostrzegał, że skutki takiego wybuchu ziemia odczuwałaby „setki, a może i tysiące lat”. Z kolei rosyjscy naukowcy z dziedziny fizyki jądrowej ostrożnie tłumaczyli propagandystce, że wybuch nie doprowadziłby do „wyłączenia komórek” w Stanach Zjednoczonych czy Europie, a co najwyższej uszkodziłby satelity znajdujące się w zasięgu 100 kilometrów.

Czytaj więcej

Zełenski ostrzega przed zamrożeniem wojny na Ukrainie. Wskazuje, kiedy Rosja może zaatakować inne państwa

Jak zniechęcić Zachód do pomagania Ukrainie

Kilka dni temu kolejny swój artykuł opublikował w czasopiśmie „Rosja w globalnej polityce” wpływowy prokremlowski ekspert ds. międzynarodowych Siergiej Karaganow. W czerwcu sugerował, że Stany Zjednoczone nie będą „poświęcać umownego Boston na rzecz umownego Poznania”. Tym razem podtrzymuje wszystkie swoje kontrowersyjne tezy dotyczące użycia broni nuklearnej i idzie dalej. - Musimy przywrócić naszym przeciwnikom, ale też partnerom, świadomość tego, że jesteśmy zdeterminowani „odpowiadać na całość” w przypadku kontynuacji i eskalacji agresywnych działań. Żaden dron, niezależnie od demonizacji Korei Północnej, nie uderzył w Pjongjang – pisze Karaganow.

Czy Rosja może odważyć się na użycie taktycznej broni atomowej wobec Ukrainy? - Zawsze prawdopodobieństwo jest, bo władze rosyjskie kilkakrotnie nas zaskoczyły. Ale jeżeli chodzi o użycie broni atomowej w Ukrainie, to jest to mniej prawdopodobny scenariusz. Chociażby dlatego, że nawet użycie taktycznej broni nuklearnej nie zatrzymałoby działań zbrojnych sił Ukrainy i wsparcia Zachodu – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Agnieszka Legucka, analityczka ds. Rosji z PISM.

Czytaj więcej

Rosja przegrała na Morzu Czarnym. Flota Czarnomorska uciekła na wschodnie wybrzeże, poza zasięg ukraińskiej broni

Do piątku obowiązuje powadzony przez władze rosyjskie zakaz lotów w okolicy poligonu Nowa Ziemia. Z doniesień amerykańskich mediów wynikało, że Rosjanie obecnie przeprowadzają tam kolejną próbę (poprzednie kończyły się niepowodzeniami i ofiarami śmiertelnymi) swojej najnowszej rakiety Buriewiestnik (ptak zwiastujący burzę) wyposażonej w napęd jądrowy. Gdyby próby się udały, wyposażony np. w głowicę jądrową pocisk miałby nieograniczony zasięg i przez dowolny czas mógłby przebywać w powietrzu. Bronią atomową regularnie straszy Ukraińców oraz Zachód Dmitrij Miedwiediew, były prezydent, a obecnie zastępca Putina w Radzie Bezpieczeństwa. Kilka dni temu straszył władze w Berlinie, że jeżeli dostarczą Ukraińcom rakiety Taurus (dalekiego zasięgu) Rosja zbombarduje produkujące te pociski fabryki w Niemczech.

- To co obecnie robią Rosjanie jest komunikowaniem strategicznym. Próbują oddziaływać na część społeczeństw zachodnich, chociażby na bardzo pacyfistyczne społeczeństwo niemieckie. Ale też w Ameryce są głosy, które mówią o zagrożeniu nuklearnym. Takie obawy są. Rosjanie więc dają do zrozumienia poprzez swoje działania w Arktyce czy w trakcie ćwiczeń, że są gotowi do użycia takiej broni. Chcą w ten sposób powstrzymać Ukrainę, ale też wspierający ukraińską armię Zachód. Chodzi przede wszystkim o presję psychologiczną – uważa Legucka.

„Amerykanie nie mogą na to pozwolić”

Tymczasem Karaganow, który regularnie bierze udział w imprezach, w których uczestniczy Putin i jest jednym z czołowych doradców Rady Bezpieczeństwa uważa, że presja psychologiczna już nie działa i Rosja prędzej czy później będzie musiała użyć takiej broni. Uważa, że Rosja powinna zmienić swoją doktrynę wojenną dotyczącą użycia broni atomowej i zagrozić uderzeniem nie tylko Ukrainie, ale państwom „najbardziej agresywnie zaangażowanych w poparcie kijowskiej junty”.

- Powtórzę jeszcze raz, moralnie to straszny wybór i modlę się do Boga, byśmy nie musieli jego dokonywać. Ale alternatywa jest beznadziejnie gorsza – pisze Karaganow. Przekonuje też, że użycie broni nuklearnej ograniczonego rażenia przez Rosję wcale nie oznaczałoby wybuch III wojny światowej. - To mit (...). W przeszłości był to pożyteczny mit. Osobiście w czasach zimnej wojny świadomie uczestniczyłem w jego tworzeniu - czytamy w artykule kremlowskiego eksperta.

Prof. Legucka uważa zaś, że Putin rzeczywiście mógłby się pokusić o uderzenie swoją najgroźniejszą bronią nad Dnieprem, ale w przypadku, gdyby np. ukraińska armia wkroczyła na Krym. - Aczkolwiek nie ma gwarancji, że uderzenie taktyczną bronią nuklearną zatrzyma ofensywę ukraińską. Gdyby jednak Putin zdecydował na użycie broni strategicznej, to zostałoby zauważone przez USA i cały Zachód, dzięki obserwacji satelitarnej. Uważam, że wtedy może dojść do prewencyjnego ostrzelania przez państwa NATO rosyjskiej infrastruktury wyposażonej w strategiczną broń jądrową. Bo, gdyby została użyta wobec Ukrainy broń strategiczna, miałoby to swoje konsekwencje dla wschodniej flanki NATO – mówi Legucka. Jej zdaniem Sojusz musiałby w takiej sytuacji działać prewencyjnie. - Szczególnie Amerykanie, którzy nie chcieliby dopuścić do takiego scenariusza w przyszłości ze strony Chin, Iranu czy Korei Północnej. To byłoby przełamanie pewnej bariery, na którą nie mogą pozwolić Amerykanie – uważa.

Czy Zachód dołączy do wojny Ukrainy z Rosją? 

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow kilka dni temu mówił, że niektóre państwa "boją się Federacji Rosyjskiej". Stwierdził, że groźby jądrowe Kremla "pozostaną blefem dopóki państwa nie zaczną poddawać się takiemu szantażowi". - Jeżeli pozwolicie Rosji użyć bronie atomowej, to ją użyje - mówił w lokalnych mediach. Mówił też, że prędzej czy później na świecie powstanie "antyputinowska koalicja" na wzór tej koalicji, która walczyły z Niemcami Hitlera. - Dzisiaj mówi się o partnerach, jest sformułowanie "partnerzy strategiczni", ale antyputinowskiej koalicji dzisiaj nie ma - uważa Daniłow. 

Czytaj więcej

Gen. Ben Hodges: Joe Biden popełnił dwa błędy w sprawie wojny Rosji z Ukrainą

Czy jest szansa, by którekolwiek państwo na świecie wypowiedziało wojnę Rosji stając w obronie Ukrainy? - Pełne zaangażowanie po stronie Kijowa wspierających Ukrainę państw jest mało prawdopodobne. Dopiero wróciłam ze Stanów Zjednoczonych i mam wrażenie, że w amerykańskim społeczeństwie istnieje zmęczenie wojną i pomocą dla Ukrainy. Myślę, że do czasu wyborów prezydenckich zaangażowanie amerykańskie w pomoc Ukrainie się nie zwiększy, a wręcz przeciwnie, może być redukowane czy warunkowane. Nie wiemy jaki będzie wynik wyborów. Jeżeli wygrają demokraci, to może dojść do zwiększenia wsparcia międzynarodowego, ale jeżeli wygrają republikanie, to istnieje duże niebezpieczeństwo, że ta pomoc dla Ukrainy zostanie mocno ograniczona - mówi Legucka. 

Po raz pierwszy od upadku ZSRR we wszystkich rosyjskich regionach jednocześnie odbyły się ćwiczenia obrony cywilnej. Zawyły syreny, a stacje telewizyjne przerwały swoje programy i nadawały komunikaty władz. Władze zaś nie ujawniały szczegółów tych ćwiczeń, ale z przecieków medialnych wynika, że chodziło o przetrwanie ludności w warunkach wojny atomowej. Scenariusz miał zakładać, że aż 70 proc. budynków mieszkalnych Rosji oraz cała infrastruktura krytyczna została zniszczona. Z przeznaczonego do wewnętrznego użytku dokumentu, który opublikował portal Baza wynika, że legenda ćwiczeń zakłada, że w Rosji już odbyła się powszechna mobilizacja, w niektórych regionach wprowadzono stan wojenny, a także pojawiły się „strefy skażenia radioaktywnego”.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Pieskow grozi Niemcom. "Stolice państw, które zgodzą się na amerykańską broń, są potencjalnymi ofiarami"
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 871
Konflikty zbrojne
Izraelski atak na południe Strefy Gazy. 71 osób nie żyje, prawie 300 rannych
Konflikty zbrojne
Rosja straszy zmianą doktryny użycia broni atomowej. Co może mieć na myśli?
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Konflikty zbrojne
Prawie cały Sejm o ludobójstwie Tatarów krymskich, Konfederacja o ludobójstwie na Wołyniu
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą