Nikol Paszynian zapowiedział, że mimo nieobecności prezydenta Azerbejdżanu, uda się na szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej (EPC) w Granadzie. Stwierdził, że to "wstyd", że dwaj przywódcy nie będą w stanie podpisać "przełomowego dokumentu" w sprawie spornego regionu Górskiego Karabachu.
Dwa tygodnie temu Alijew rozpoczął jednodniową ofensywę, w wyniku której jego kraj odzyskał kontrolę nad Górskim Karabachem, siedzibą proarmeńskich separatystów.
Czytaj więcej
Armenia zastanawia się nad opuszczeniem organizacji bezpieczeństwa, której przewodzi Rosja. Od Putina oddalają się też sojusznicy z Azji Środkowej.
Rozmowy miały odbyć się na marginesie szczytu europejskiego, przy mediacji Francji, Niemiec i Rady Europejskiej.
- Azerbejdżan nie uznał za konieczne uczestniczenia w negocjacjach w tym formacie - powiedział AFP urzędnik azerbejdżańskiego rządu.
- Prezydent Alijew nie weźmie udziału w negocjacjach z powodu "pro-armeńskich wypowiedzi francuskich urzędników i oświadczeń dotyczących dostaw broni i amunicji (do Erywania), współpracy wojskowej - dodał.
Francja mówi o dostarczeniu broni do Armenii
Francuska minister spraw zagranicznych Catherine Colonna powiedziała we wtorek w Erywaniu, że Paryż zgodził się dostarczyć Armenii sprzęt wojskowy, nie precyzując jednak szczegółów współpracy między państwami.
Czytaj więcej
Władze w Erywaniu twierdzą, że z obawy przed zwycięskimi Azerami z eksklawy uciekła już do Armenii przytłaczająca większość mieszkańców.
Przedstawiciel władz Azerbejdżanu dodał, że na decyzję prezydenta wpłynęły również "oskarżenia wysunięte przez przewodniczącego Rady UE Charlesa Michela".
Michel, który pośredniczył w kilku spotkaniach między stronami w ostatnich latach, skrytykował użycie siły przez Baku.
Urzędnik powołał się również na "antyazerbejdżańską atmosferę" i powiedział, że Baku chciało, aby spotkanie odbyło się w Turcji.