Przypadek Austrii jest ekstremalny, bo podobnie jak Węgry nadal sprowadza ona rosyjski surowiec przez gazociąg (inne kraje UE z takiej formy sprowadzania surowca z Rosji zrezygnowały). Dlatego wciąż 55 procent importu gazu dostarcza Wiedniowi Moskwa.
– To krwawe pieniądze. Czy Austria, która jest bogatym państwem, nie mogłaby odciąć się od bandyckiej Rosji? – spytał kilka dni temu na przyjęciu w austriackiej stolicy Martin Selmayr, przedstawiciel Komisji Europejskiej, a w przeszłości niezwykle wpływowy sekretarz generalny Rady UE. Został bardzo szybko wezwany do austriackiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie usłyszał wyrazy stanowczego protestu. Ostro skrytykowała go też sama Bruksela.