Ukraińcy i Rosjanie wymieniają cios za cios. Kijów uderza coraz dalej

Rosjanie ostrzeliwują ukraińskie miasta, Ukraińcy mszczą się na Moskwie.

Publikacja: 11.08.2023 22:20

Ukraińcy i Rosjanie wymieniają cios za cios. Kijów uderza coraz dalej

Foto: AFP

Rosyjskie rakiety padają od Zaporoża (60 kilometrów od linii frontu) po Iwano-Frankowsk na zachodzie. W tym ostatnim mieście ich pocisk trafił w podwórko prywatnego domu i zabił ośmioletniego chłopca.

Oczywiście, próbują też atakować Kijów, ale wokół stolicy obrona przeciwlotnicza jest bardzo szczelna i przebijają się przez nią jedynie odłamki zestrzelonych, rosyjskich pocisków. Takie właśnie resztki spadły w piątek na teren dziecięcej polikliniki.

Czytaj więcej

Gen. Waldemar Skrzypczak: Przy obecnym tempie natarcia Ukraińcy dojdą do Morza Azowskiego za 14-15 miesięcy

Naloty na stolicę, echo w Rostowie

W odpowiedzi Ukraińcy sięgają do samej Moskwy. Ataki trwają od środy, a w czwartek i piątek z powodu ukraińskich dronów zamknięte było lotnisko Wnukowo (na południowo zachodnich przedmieściach miasta). W ciągu dwóch dni z powodu zagrożenia w sumie kilkadziesiąt samolotów skierowano stamtąd na inne lotniska.

Ale z wyborem zapasowego wariantu też jest problem. Kolejne, stołeczne lotnisko Domodiedowo (na południowo wschodnich krańcach miasta) również było zamknięte w czwartek, też z powodu dronów. W piątek działało ono bez przeszkód, za to zamknięto lotnisko w Kałudze (150 kilometrów na południowo zachód od Moskwy).

Czytaj więcej

Ukraina zapowiada kolejne ataki na Moskwę. "Może wyciągną wnioski"

Ataki na stolicę odczuli nawet na południu kraju, na lotnisku w Rostowie. Tam przywieziono w piątek rano kilkudziesięciu rannych rosyjskich żołnierzy na noszach i porzucono na płycie lotniska na cały dzień, pod palącym słońcem. „O 9 rano nas przywieźli tutaj. Zakazano lotów do Moskwy, dlatego że tam atak dronów był. (…) Żadnego jedzenia, wodę dopiero niedawno przywieźli, taki stosunek do nas jak do bydła. My, to jest ci którzy mogą chodzić jeszcze jakoś dajemy sobie radę, ale leżący (na noszach) bardzo cierpią” – mówił żołnierz, który zrobił krótkie nagranie z rannymi i umieścił w internecie.

Na przedmieściach

Jeden ukraiński pociski Rosjanie zlikwidowali z dala od lotnisk, na zachodnich krańcach Moskwy. Nie wiadomo, co było jego celem, wokół miasta jest bardzo dużo obiektów wojskowych albo fabryk zbrojeniowych. Ale w chwili zestrzelenia leciał wzdłuż rzeki Moskwa a od Kremla dzieliło go ok. 8,5 kilometra, od siedziby rosyjskiego rządu – ok. 5 km. W drugą stronę, ok. 20 kilometrów na zachód od miejsca gdzie upadł znajduje się rezydencja prezydenta Władimira Putina.

Czytaj więcej

Zestrzelony przez obronę powietrzną dron spadł na Moskwę

Przy tym w oficjalnych komunikatach poinformowano, że został on „przechwycony przez środki walki radioelektronicznej”, ale mieszkańcy słyszeli wybuch, jakby został zestrzelony. Władze zapewniają jednak, że „nie ma ofiar i żadnych zniszczeń”.

W rezultacie ataków na centralnych placach Moskwy pojawiły się patrole policji z bronią przeciw dronom. Zazwyczaj ma ona formę karabinu (z niebywale szeroką lufą) i służy do blokowania sygnałów GPS w dronach. Wcześniej, w czasie świąt w maju (1 i 9) władze próbowały mobilizować do wykrywania nadlatujących dronów pracowników budżetówki, którzy mieli patrolować miasto przez całą dobę wypatrywać nadlatujących maszyn.

Władze: byle nie denerwować Rosjan

- Możliwe, że ta tendencja doprowadzi mieszkańców Moskwy do właściwych wniosków – wierzyć czy nie rosyjskiej telewizji i propagandzie, dalej wspierać czy nie przestępczy reżim – mówił przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego Andrij Jusow.

Przy tym miejskie władze ani nie włączają systemu alarmów przeciwlotniczych, ani też nie informują mieszkańców o wszystkich dronach które nadlatują – a nie wszystkie, jak się zdaje, udaje się zestrzelić. W czwartek pod wieczór na przykład w okolicach Odincowa (na południowy zachód od miasta) doszło do tajemniczej i bardzo dużej eksplozji. Nie wiadomo, co wybuchło, jednak miejscowi mieszkańcy mówili, że widzieli coś podobnego do dronów. W kilku innych miejscach na obrzeżach Moskwy było podobnie.

System natomiast syren przeciwlotniczych oraz smsowych powiadomień o zagrożeniach powietrznych milczy jak zaklęty. Władze miasta kupiły odpowiednią ilość syren kilka lat przed wojną za równowartość około 2 mln dolarów. Teraz jednak z przyczyn politycznych nie chcą ich uruchamiać. Właśnie dlatego, by – jak to powiedział przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego – mieszkańcy nie wyciągnęli „odpowiednich wniosków”. Łatwo byłoby im to zrobić, bo od 3 maja – gdy ukraiński dron eksplodował nad Kremlem ataki nasilają się.

Obecnie Ukraińcy próbują produkować tanie drony uderzeniowe o zasięgu nawet do 1 tysiąca kilometrów. Chcą w ten sposób stworzyć przeciwwagę dla używanych przez Rosjan irańskich Shahedów – tanich, dalekiego zasięgu i skutecznych. Sądząc z geografii ostatnich ukraińskich ataków (m.in. Moskwa, Kursk, Kraj Krasnodarski) możliwe, że im się to udało.

Rosyjskie rakiety padają od Zaporoża (60 kilometrów od linii frontu) po Iwano-Frankowsk na zachodzie. W tym ostatnim mieście ich pocisk trafił w podwórko prywatnego domu i zabił ośmioletniego chłopca.

Oczywiście, próbują też atakować Kijów, ale wokół stolicy obrona przeciwlotnicza jest bardzo szczelna i przebijają się przez nią jedynie odłamki zestrzelonych, rosyjskich pocisków. Takie właśnie resztki spadły w piątek na teren dziecięcej polikliniki.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Ukraińcy w wieku poborowym w Polsce. Co myślą o mobilizacji?
Konflikty zbrojne
Ukraina zmodyfikowała swoje drony morskie. Są jeszcze groźniejsze dla Rosjan
Konflikty zbrojne
Ukraina chce, by NATO zestrzeliwało rosyjskie rakiety. Jest reakcja MSZ
Konflikty zbrojne
Prokurator MTK chce aresztu dla Beniamina Netanjahu i przywódcy Hamasu
Konflikty zbrojne
Wołodomyr Zełenski wciąga sojuszników w bezpośrednie działania przeciw Rosji