Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 533

Narodowe Centrum Oporu stwierdziło, że około 250 bojowników przeprowadziło manewry wzdłuż granicy w celu rozciągnięcia wojsk polskich. Działania najemników w wiosce niedaleko miasta Brześć były częścią „operacji psychologicznej”, mającej na celu eskalację napięć.

Informację tę Centrum podało krótko po tym, jak białoruscy urzędnicy potwierdzili wczoraj, że jednostka pancerna przechodziła testy ogniowe na strzelnicy w pobliżu miasta Grodno, które leży na białorusko-polskiej granicy.

W zeszłym tygodniu białoruski dyktator Aleksander Łukaszenko powiedział, że Polska powinna mu „podziękować” za utrzymywanie  oddziałów wagnerowców  na terytorium Białorusi i powstrzymywanie ich przed „wycieczkami" do polskich miast.

Czytaj więcej

Think tank: Grupa Wagnera na Białorusi nie stanowi zagrożenia dla Ukrainy i Polski

Analitycy wojskowi, w tym z amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną, twierdzili w niedawnych omówieniach, że wagnerowcy nie stanowią dla Polski zagrożenia militarnego.

Najemnicy Prigożyna wracają do Rosji

Ten sam think tank napisał w ostatnim raporcie, że Grupa Wagnera rozpoczęła odwrót z Białorusi i wraca na terytorium Federacji Rosyjskiej.

Powodem odwrotu ma być, jak pisze ISW, odmowa Łukaszenki finansowania najemników, co zdaniem białoruskiego dyktatora miało być zadaniem Putina.

Po nieudanym i bardzo krótkim przewrocie Jewgienija Prigożyna Władimir Putin stwierdził, że Grupa Wagnera po prostu nie istnieje, bo w Rosji nie ma przepisów dopuszczających funkcjonowanie prywatnych grup wojskowych.

Czytaj więcej

Prigożyn odrzucił oferty. Putin: Grupa Wagnera nie istnieje

Analitycy z ISW uważają, że powrót najemników do Rosji może oznaczać, że Putin albo chce ostatecznie zniszczyć Grupę Wagnera, albo - zreorganizować ją i wcielić do regularnej armii Federacji Rosyjskiej.