Gwardia Władimira Putina chce otrzymać czołgi

Gwardia Narodowa Rosji (Federalna Służba Wojsk Gwardii Narodowej Rosji - Rosgwardia) poprosiła prezydenta Rosji, Władimira Putina, o uzbrojenie jej w czołgi - oświadczył dowódca Rosgwardii, Wiktor Zołotow.

Aktualizacja: 27.06.2023 14:09 Publikacja: 27.06.2023 13:14

Gen. Wiktor Zołotow

Gen. Wiktor Zołotow

Foto: PAP/EPA

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 489

- Nie mamy czołgów i ciężkiej artylerii dalekiego zasięgu. Wprowadzimy je do naszych jednostek jeśli otrzymamy środki finansowe - powiedział Zołotow w rozmowie z dziennikarzami.

Bunt Jewgienija Prigożyna: Dowódca Rosgwardii oskarża Zachód

Gwardia Narodowa Rosji to sformowana w 2016 roku formacja mundurowa, która podlega bezpośrednio prezydentowi Rosji, Władimirowi Putinowi, jako przewodniczącemu Rady Bezpieczeństwa oraz Wodzowi Naczelnemu Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Gwardia Rosyjska ma liczyć ok. 350 tys. osób.

Zołotow przekonywał też, że rebelia Grupy Wagnera z 24 czerwca była inspirowana przez zachodnie służby wywiadowcze.

Czytaj więcej

Andrzej Łomanowski: Władimir Putin kontra rzeczywistość. Król jest nagi

- Oczywiście, rebelia została przygotowana, zainspirowana przez zachodnie agencje wywiadu, ponieważ wiedzieli o niej, jak mówią, kilka tygodni zanim się zaczęła - oświadczył Zołotow.

CNN podawał wcześniej, że wywiad USA przekazywał amerykańskim parlamentarzystom informacje, że Jewgienij Prigożyn może przygotowywać się do konfrontacji z Ministerstwem Obrony Rosji. Jednak moment protestu i jego gwałtowny przebieg (zajęcie przez Grupę Wagnera Rostowa, marsz na Moskwę) miały zaskoczyć zachodnie wywiady.

Według Zołotowa Zachód uzyskiwał informacje z obozu Prigożyna.

Nie wykluczam, że zamieszani byli w to zachodni oficerowie wywiadu

Wiktor Zołotow, dowódca Gwardii Rosyjskiej

- Koncentrowali się na fakcie, że rebelia była przygotowana i wydarzy się między 22 a 25 czerwca - przekonywał dowódca Rosgwardii.

- To wskazuje, że wszystko było inspirowane przez Zachód. Wszystko tam zorganizowano. Nie wykluczam, że zamieszani byli w to zachodni oficerowie wywiadu - podsumował.

Dlaczego marsz na Moskwę nie napotkał na zbrojny opór

Najemnicy Grupy Wagnera, maszerując 24 czerwca na Moskwę, nie napotkali na poważny opór. Marsz zatrzymał się ok. 200 km od stolicy Rosji po wynegocjowaniu porozumienia przez przywódcę Białorusi, Aleksandra Łukaszenko. Prigożyn deklarował, że nakazał swoim najemnikom odwrót, ponieważ pojawiła się groźba, że przelewana będzie krew jego podwładnych.

W poniedziałek Prigożyn przekonywał, że nie zamierzał dokonać zmiany władzy w Rosji, chciał jedynie zaprotestować przeciwko planom likwidacji Grupy Wagnera.

Gen. Zołotow przekonywał, że w czasie, gdy Grupa Wagnera maszerowała na Moskwę, jednostki Rosgwardii były skoncentrowane na podejściach do rosyjskiej stolicy, ponieważ gdyby wyszły naprzeciw najemnikom, kolumny Grupy Wagnera mogłyby ominąć siły Gwardii Narodowej Rosji.

Zdaniem gen. Zołotowa trzeba było "zacisnąć pięść, aby odparować" uderzenie Grupy Wagnera.

Dowódca Rosgwardii miał być w stałym kontakcie z Władimirem Putinem 24 czerwca, a Putin - jak stwierdził gen. Zołotow - był pewien, że próbę buntu uda się stłumić. - Rozmawialiśmy o przeprowadzeniu specjalnej operacji, by ochronić Moskwę i podejścia do Moskwy - podkreślił.

Według gen. Zołotowa rebelianci mogli "dotrzeć do Moskwy, ale nie mogli zdobyć Moskwy".

- Nie mamy czołgów i ciężkiej artylerii dalekiego zasięgu. Wprowadzimy je do naszych jednostek jeśli otrzymamy środki finansowe - powiedział Zołotow w rozmowie z dziennikarzami.

Bunt Jewgienija Prigożyna: Dowódca Rosgwardii oskarża Zachód

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Zdjęcia "niezidentyfikowanego" drona nad Ukrainą. Rosjanie mają nową broń?
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Konflikty zbrojne
Izrael zaatakował cele w Jemenie. Płoną zbiorniki z ropą
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 878
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 877
Konflikty zbrojne
Viktor Orbán zapowiada dalsze "misje pokojowe". Nie zamierza się nikomu opowiadać