Jak komendant z Kaliningradu terroryzował okupowane miasto w obwodzie charkowskim

Komendant wojskowy Kaliningradu odpowiada za bicie i torturowanie mieszkańców okupowanych terenów Ukrainy. Przestępstw dokonywali żołnierze z Kaliningradu.

Publikacja: 24.04.2023 03:00

Bałaklija została wyzwolona na początku września ub. r.

Bałaklija została wyzwolona na początku września ub. r.

Foto: Metin Aktas / Anadolu Agency/ABACAPRESS.COM

Przez pół roku niejaki Walerij Busłow był wojskowym komendantem ukraińskiej Bałaklei, gdzie za jego wiedzą, zgodą (i prawdopodobnie na jego rozkaz) popełniano liczne zbrodnie wojenne – wykryła agencja Reuters.

W czasie dość panicznej ucieczki przed nacierającymi ukraińskimi oddziałami we wrześniu ubiegłego roku Rosjanie porzucili ogromną ilość dokumentów wojskowych w umocnionym budynku w Bałaklei, który służył jako siedziba ich władz wojskowych. Jednocześnie uciekający masowo kradli rowery mieszkańców, próbując jak najszybciej zniknąć z miasta.

W ciągu pół roku okupacji w całej miejscowości aresztowano nie mniej niż 200 osób. – Rosjanie z wywiadu wojskowego przesłuchiwali mnie (w komendzie policji), jeden z nich bił mnie. W pewnej chwili wszedł dość otyły mężczyzna, tak po czterdziestce, z podwójnym podbródkiem. Przywitał się z oboma śledczymi, uścisnął im ręce i wyszedł – wspominał przedsiębiorca z Bałaklei Rusłan Wołobujew.

Czytaj więcej

Zełenski: Potrzeba więcej ostrych sankcji na Rosję

Torturowanie na przesłuchaniach potwierdziło jeszcze czterech innych mieszkańców miasta. Do dziś jednak wielu aresztowanych nie odnaleziono, nie wiadomo, co się z nimi stało. Bałaklei leży w obwodzie charkowskim, wyzwolonym jesienią ubiegłego roku. Do tej pory ukraińscy śledczy naliczyli tam około 1300 osób, które zaginęły. Najprawdopodobniej zostały zamordowane, choć istnieje jeszcze nadzieja, że przynajmniej część wywieziono do Rosji.

Komendant Busłow znany był pod pseudonimem Granit. Do niego odsyłano wszystkich proszących o zwolnienie swych bliskich i krewnych. Część przywiezionych w kajdankach i workach na głowach do jego siedziby rzeczywiście wypuszczono. Można się domyślać, że nieźle się na tym obłowił – wzorem innych rosyjskich dowódców wypuszczał pewnie za opłatą. Jednak miejscowi mieszkańcy nic nie mówią o wręczaniu mu łapówek, możliwe, że z obawy, że zostaną oskarżeni o współpracę z okupantami.

Obecnie jednak, gdy do Busłowa w Kaliningradzie dodzwonili się dziennikarze Reutersa, zaprzeczył on, by kiedykolwiek był w Bałaklei. Choć potwierdził, że był wojskowym komendantem tej miejscowości. Jeśli tak, byłby to pierwszy w historii wojen przypadek pracy zdalnej komendanta wojskowego.

Czytaj więcej

Komisarz Virginijus Sinkevičius: Czas sprawiedliwości nadejdzie, Rosjo

Na razie nie udało się ustalić nazwisk innych zbrodniarzy, torturujących i mordujących zatrzymanych. A Bałakleję i okolice okupowały oddziały 11 Korpusu z obwodu kaliningradzkiego, którego żołnierze znali Busłowa sprzed wojny – był wojskowym komendantem Kaliningradu i odpowiadał m.in. za dyscyplinę żołnierzy i marynarzy Floty Bałtyckiej.

Liczący przed wojną 12 tys. żołnierzy, około stu czołgów i kilkaset wozów bojowych stanowił potężną siłę. Zachodni eksperci opisywali go jako taran bojowy Floty Bałtyckiej na wypadek „globalnego konfliktu”. Ale został całkowicie rozbity przez Ukraińców.

Korpus z Kaliningradu stracił w czasie jesiennej ofensywy ukraińskiej co najmniej połowę żołnierzy i około stu pojazdów bojowych. Większość porzucono w czasie panicznej ucieczki, ukraińscy żołnierze żartowali, że w ten sposób Rosja stała się największym dostawcą broni pancernej ich armii.

Niedobitki wycofano prawdopodobnie na przygraniczne tereny Rosji. – Ilość wojska w obwodzie kaliningradzkim zmniejszyła się, ponieważ (Rosjanie) wysłali część sił zbrojnych – czy, jak oni mówią, batalionowych grup taktycznych – potworzyli te grupy i wysłali na Ukrainę. One nie wróciły – mówił pod koniec ubiegłego roku litewski minister Arvydas Anuszauskas.

Od razu jednak dodał, że zagrożenie (w tym dla Litwy ze strony rosyjskiej eksklawy) nie zniknęło. – Jej poziom mógł się zmienić, ale nigdzie nie zniknęła. (…) Jednostki wojskowe zapełnili zmobilizowanymi – powiedział.

Przez pół roku niejaki Walerij Busłow był wojskowym komendantem ukraińskiej Bałaklei, gdzie za jego wiedzą, zgodą (i prawdopodobnie na jego rozkaz) popełniano liczne zbrodnie wojenne – wykryła agencja Reuters.

W czasie dość panicznej ucieczki przed nacierającymi ukraińskimi oddziałami we wrześniu ubiegłego roku Rosjanie porzucili ogromną ilość dokumentów wojskowych w umocnionym budynku w Bałaklei, który służył jako siedziba ich władz wojskowych. Jednocześnie uciekający masowo kradli rowery mieszkańców, próbując jak najszybciej zniknąć z miasta.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Konflikty zbrojne
Prawie cały Sejm o ludobójstwie Tatarów krymskich, Konfederacja o ludobójstwie na Wołyniu
Konflikty zbrojne
Rosyjski pilot nie wytrzymał. Po ataku na dziecięcy szpital skontaktował się z ukraińskim wywiadem
Konflikty zbrojne
Rosja zbroi się na potęgę. Skala poważnie niepokoi NATO
Konflikty zbrojne
Czy Ukraina ma szansę odbić tereny zajęte przez Rosję? Szef BBN odpowiada
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Konflikty zbrojne
Ukraina chce atakować cele w Rosji bez ograniczeń. "Rosja nie ma ograniczeń"
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą