Przez pół roku niejaki Walerij Busłow był wojskowym komendantem ukraińskiej Bałaklei, gdzie za jego wiedzą, zgodą (i prawdopodobnie na jego rozkaz) popełniano liczne zbrodnie wojenne – wykryła agencja Reuters.
W czasie dość panicznej ucieczki przed nacierającymi ukraińskimi oddziałami we wrześniu ubiegłego roku Rosjanie porzucili ogromną ilość dokumentów wojskowych w umocnionym budynku w Bałaklei, który służył jako siedziba ich władz wojskowych. Jednocześnie uciekający masowo kradli rowery mieszkańców, próbując jak najszybciej zniknąć z miasta.