Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 335

47-letni Bagshaw i 28-letni Parry byli ostatnio widziani w drodze do miasta Sołedaru 6 stycznia.

3 stycznia, trzy dni przed zniknięciem wolontariuszy, Parry powiedział niezależnemu dziennikarzowi, że zgłosił się jako kierowca ewakuacyjny.

- Otrzymuję prośby od członków rodziny, którzy proszą nas, abyśmy pojechali i zabrali ich krewnych - mówił. - Nie ma już wielu ochotników, ale są tam ludzie, którzy chcą się wydostać, więc jestem gotów jechać.

Andrew Bagshaw był obywatelem Wielkiej Brytanii, ale mieszkał w Nowej Zelandii. Od kwietnia był wolontariuszem w Ukrainie.

Rodzina  Bagshawa poinforowała, że obaj wolontariusze usiłowali  uratować starszą kobietę, w rejonie intensywnych walk, kiedy w ich samochód uderzyła rosyjski pocisk.

Na początku tego miesiąca najemnicy z Grupy Wagnera twierdzili, że znaleziono ciało jednego z mężczyzn.

W oświadczeniu rodzina Parry'ego przekazała, że  trafił on do Ukrainy w marcu "w jej najciemniejszej godzinie na początku rosyjskiej inwazji” i pomógł najbardziej potrzebującym, ratując ponad 400 istnień ludzkich i wiele porzuconych zwierząt.

W oświadczeniu, zamieszczonym na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych czytamy, że "ukraińskie władze i urzędnicy rządowi w Nowej Zelandii i Londynie ciężko pracowali, aby poznać więcej szczegółów, ale niewiele więcej wiadomo o okolicznościach ich śmierci".

Ze względu na oficjalne procesy prawne na terytorium Ukrainy minie trochę czasu, zanim szczątki Andrew Bagshawa zostaną zwrócone do Nowej Zelandii.