Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 334

- Rosyjska armia zawsze chlubiła się schludnym wyglądem, postawą żołnierza – twierdzi generał, a obecnie deputowany Leonid Zawarzin.

Spór rozgorzał pomiędzy generałami (głównie już rezerwy) a szefem prywatnej firmy wojskowej, Grupy Wagnera, Jewgienijem Prigorżinem oraz innymi właścicielami i dowódcami formacji, wymykającymi się wojskowej dyscyplinie.

- Grupka klownów próbuje nauczyć wyczerpanych ciężkim, wojskowym trudem żołnierzy ile razy powinni się golić i jakich perfum używać witając „naczalstwo” – powiedział Prigożin o generałach. Poparli go dowódcy tzw. milicji ludowych (czyli oddziałów sformowanych na okupowanych terenach obwodów donieckiego i ługańskiego) nazywając generalskie wymagania „farsą”.

Czytaj więcej

Think tank: Putin odwraca się od Prigożyna, znów liczy na armię

Po ich stronie stanął tez wódz Czeczenii, Ramzan Kadyrow. Ten ostatni domaga się wyjątku dla swoich bojówkarzy, gdyż noszenie przez nich bród jest „wypełnianiem religijnego nakazu”. W dawnej armii sowieckiej czyniono regulaminowy wyjątek dla „tradycji”, stąd poborowi z Ukrainy i Gruzji mogli nosić wąsy. Wszyscy pozostali musieli się gładko golić.

- Nie sądzę, by nawet przy najintensywniejszej działalności bojowej, nie było 10-15 minut, by doprowadzić się do porządku – upiera się generał (i również deputowany) Wiktor Sobolew.

„Polepszenie jakości wygolenia zmobilizowanych” spotkało się z drwinami

Spór o brody wybuchł nagle, po objęciu dowództwa armii inwazyjnej na Ukrainie przez szefa sztabu generalnego rosyjskiej armii, gen. Walerija Gierasimowa. Według informacji różnych analityków oraz brytyjskiego wywiadu „postanowił on podnieść dyscyplinę w wojsku”. „Oficerowie próbują zakazywać używania nieregulaminowego umundurowania oraz niestandardowych fryzur, jeżdżenia cywilnymi samochodami, korzystania z prywatnych telefonów komórkowych” – twierdzi brytyjski wywiad.

„Polepszenie jakości wygolenia zmobilizowanych” spotkało się z drwinami. Ale korzystanie z prywatnych, niezabezpieczonych telefonów doprowadziło już rosyjską armię do ogromnych strat. W sylwestrową noc Ukraińcy zaatakowali HIMARS-ami budynek internatu dawnego technikum w Makijiwce. Od salwy zginęło nie mniej niż 600 rosyjskich żołnierzy, którzy wcześniej dzwonili do swych rodzin z noworocznymi życzeniami.

Czytaj więcej

Dezerter z Grupy Wagnera zatrzymany przez norweską policję

Ale niegolenie się jest jedynie drobnym fragmentem ogólnego rozkładu dyscypliny armii najezdniczej. Kradzieże, gwałty i zabójstwa są stałym elementem okupacji Ukrainy.

Najmniej zdyscyplinowane są oddziały Prigożina, w znacznej części składające się ze zwerbowanych więźniów. – Wojna to czas aktywnych i zuchwałych, a nie gładko ogolonych – mówił sam multimiliarder. Jednak widoczny dla wszystkich rozkład jego oddziałów może wkrótce sprowadzić kłopoty na niego samego.

- Według Ukraińców do końca grudnia Prigożn zwerbował ok. 39 tys. więźniów, my szacujemy że więcej: 42-43 tys. A do dziś to może być i 50 tys. – mówi szefowa organizacji „Ruś Siedząca”, Olga Romanowa.

Ale z nich na froncie jest tylko około 10 tys. – Pozostałych albo zabito, albo zaginęli bez wieści czy oddali się do niewoli. Nic tu nie dała groźba krwawych rozpraw z poddającymi się. Najgorzej, że znaczna część zdezerterowała i to z bronią w ręku, w dodatku uciekali również na teren Rosji – twierdzi Romanowa.

Napływ do Rosji uzbrojonych bandytów może wkrótce zakończyć karierę multimiliardera.