Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 325

- Najprawdopodobniej te pociski poruszały się po trajektorii balistycznej - mówił Ignat dodając, że "ma to swoje konsekwencje".

- Jaki dokładnie rodzaj rakiet wystrzelono, to wciąż jest sprawdzane. Nadleciały z północnego kierunku - dodał rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych Ukrainy.

Czytaj więcej

Rosjanie zaatakowali Kijów. Eksplozje, potem alarm przeciwlotniczy

Rakiety balistyczne po wystrzeleniu są wynoszone na dużą wysokość, a następnie z dużą prędkością zaczynają opadać na cel. Pociski te są trudne do wykrycia i zwalczenia przez zestawy obrony przeciwlotniczej. 

Rakietami balistycznymi są m.in. rakiety Iskander, którymi Rosja atakowała już w przeszłości cele na Ukrainie.

Jurij Ignat potwierdził, że w powietrzu znajduje się grupa strategicznych rosyjskich bombowców strategicznych Tu-95

Ignat przyznał, że alarm przeciwlotniczy rozległ się dopiero po eksplozjach, ponieważ Ukraińcy nie dysponowali informacjami radarowymi i informacjami z innych źródeł, że na Kijów spadną rakiety. 

Ignat potwierdził też, że w powietrzu znajduje się grupa strategicznych rosyjskich bombowców strategicznych Tu-95, co może oznaczać, że w sobotę dojdzie jeszcze do zmasowanego ataku rakietowego na Ukrainę.

W sobotę rano w Kijowie rozległy się eksplozje - jak się okazało Rosjanie trafili w jeden z obiektów infrastruktury w mieście. Szczątki rosyjskiej rakiety spadły też na jedną z dzielnic Kijowa.