Miasta pod okupacją zamknięto, nikomu nie wolno ich opuszczać. Po ulicach krążą dwu–trzyosobowe „komisje wyborcze”, które w towarzystwie wojskowych patroli dobijają się do mieszkań, domagając się oddawania głosów.

Moskwa prawdopodobnie ogłosi, że w tym wymuszonym i dziwacznym głosowaniu za przyłączeniem do Rosji wzięło udział od 75 do 90 proc. mieszkańców okupowanej części Ukrainy. Większość „głosujących” oczywiście będzie „za”.

Czytaj więcej

Idą alkobataliony. Bójki poborowych między sobą i z policją znaczą szlak rezerwistów w Rosji

Nikt nie wie, do czego tę procedurę wykorzysta prezydent Putin. Na razie zniknął z przestrzeni publicznej, prawdopodobnie wyjechał do swej rezydencji w pobliżu Wałdaju. Bez jego udziału policja tłumiła antywojenne manifestacje w kilkudziesięciu miastach, a wojsko próbuje przeprowadzić mobilizację.

Przegrywana wojna

Jednocześnie nad rosyjską armią zawisła groźba poniesienia kolejnej klęski, znów w tym samym rejonie frontu. Ukraińcy przedostali się na tyły Rosjan broniących miejscowości Łyman i mogą zamknąć ich w okrążeniu.

Po ogłoszeniu wyników „referendów” 28 września i podpisaniu prawdopodobnie 30 września przez Putina dekretów o aneksji okupowane tereny – również na przykład Łyman – staną się w świetle rosyjskiego prawa częściami państwa rosyjskiego. Od tej chwili Kreml będzie mógł użyć wszelkich środków do ich obrony (w tym broni atomowej), co już zapowiedział rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow z trybuny ONZ.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Nie nazywajmy tego „referendami”

Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell przestrzegł, że te groźby należy traktować „bardzo poważnie”.

Ulubiony szantaż

Putin w ostatnich wystąpieniach groził jednak nie Ukrainie, lecz Zachodowi, co podchwycili jego propagandyści, opowiadając o bombardowaniu Berlina czy Londynu. Ale eksperci wojskowi nie przypuszczają, by Rosjanin zdecydował się na zaatakowanie NATO. To musiałoby być zmasowane uderzenie niszczące przeciwnika, w przeciwnym wypadku (np. detonacji pojedynczej głowicy) doprowadzi tylko do miażdżącego odwetu. Wywiady zachodnie nie obserwują zaś wykraczającej poza normy aktywności rosyjskich sił strategicznych.

W przypadku uderzenia na Ukrainę zachodni eksperci rozważają kilka wariantów. Użycie tzw. taktycznej broni jądrowej jest mało prawdopodobne – może zaszkodzić własnym wojskom i własnemu terytorium. Zastraszająca detonacja nad Morzem Czarnym (na przykład uderzenie w słynną i bezludną Wyspę Węży) doprowadzi do zantagonizowania wszystkich państw nadmorskich, przede wszystkim Turcji, zagrożonych opadem radioaktywnym.

Rozważany jest też atak na mosty na Dnieprze, ale to zagrażałoby dużym miastom ukraińskim i wywołałoby wrogość wobec Putina na całym świecie. Wśród celów wymieniany jest też poligon w Jaworowie – cel wojskowy położony blisko polskiej granicy.

Rosyjski prezydent pozostawił sobie jeszcze czas na szantaż do 30 września.