We wtorek doszło do ostrzału artyleryjskiego miasta i jego okolic. Ostrzał rozpoczął się w nocy, a w dzień jego intensywność jeszcze wzrosła - twierdzą mieszkańcy i przedstawiciele lokalnej administracji.

W wyniku ostrzału zginąć miało co najmniej jedno dziecko, a wiele innych zostało rannych.

Ankara postrzega półautonomię, istniejącą na północy Syrii, która oddaje zarząd nad tymi rejonami Kurdom - jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński o wojnie w Syrii: Cierpienie milionów nie ma końca

Prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan, zapowiedział kolejną operację wojskową w Syrii, której celem ma być utworzenie 30-kilometrowej strefy bezpieczeństwa na północy kraju, w obrębie której miałoby się znaleźć m.in. Kobane i inne miasta kontrolowane obecnie przez Kurdów z Syryjskich Sił Demokratycznych.

Po 2015 roku, gdy Kurdowie wyparli z Kobane dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego, sytuacja w mieście była względnie spokojna. W ostatnim czasie jednak ostrzał miejscowości na pograniczu Turcji i Syrii staje się coraz bardziej intensywny.

Ankara postrzega półautonomię, istniejącą na północy Syrii, która oddaje zarząd nad tymi rejonami Kurdom - jako zagrożenie dla bezpieczeństwa

- Ludzie zaczęli biegać wszędzie, wszędzie były samochody, ludzie pytali o przyjaciół i rodzinę. Było dużo krzyków, dużo strachu. Teraz wszyscy siedzą zamknięci w domach - mówi o ostrzale miasta jedna z mieszkanek Kobane, cytowana przez agencję Reutera.