Pułk „Azow” uważa zamordowanie ukraińskich jeńców wojennych w Ołewnice za akt publicznej egzekucji, którego Rosja bezkarnie dokonała. - Są przyzwyczajeni do tego, że nikt ich nie pociągnie do odpowiedzialności, nawet za jawne pogwałcenie prawa, zwyczajów i zasad prowadzenia wojny. Dlatego my: „Azow”, Ukraina jako państwo i cały cywilizowany świat będziemy walczyć, aby Rosja raz na zawsze to zapamiętała pamiętała – powiedział na nagranym filmie mjr Mykyta Nadtochii, dowódca pułku „Azow”.

Według niego członkowie pułku poznają nazwiska wykonawców i organizatorów egzekucji więźniów i mają już wstępne informacje w tej kwestii, ale nie są jeszcze gotowi do ogłoszenia.

- Znajdziemy ich, bez względu na to, gdzie się znajdują: na okupowanych terytoriach Ukrainy, w Rosji czy w krajach trzecich. Ukraina jako państwo zapewni sprawiedliwą karę. Przypominam Putinowi, który jest osobiście odpowiedzialny za tę zbrodnię, że w domu wisielca nie rozmawia się o linie - mówił major.

Czytaj więcej

Rosja informuje o śmierci ukraińskich jeńców, w tym z Pułku Azow

- Rosja myśli, że zabiła „Azow”, dokonała egzekucji, ale „Azow” to teraz cały kraj, teraz każdy Ukrainiec zemści się za każdego z naszych torturowanych i zabitych braci - podkreślił Nadtochii. Zwracając się osobiście do Władimira Putina, dowódca pułku „Azow” oświadczył, że „zarówno sam tyran, jak i jego poplecznicy zostaną ukarani i skazani w sądach międzynarodowych”.

Dzień wcześniej Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała  o przechwyceniu rozmów telefonicznych, w których Rosjanie mieli potwierdzać, że są odpowiedzialni za wybuch w kolonii karnej w Ołeniwce, w wyniku którego zginęło co najmniej 53 ukraińskich więźniów. Według ukraińskich służb najeźdźcy mogli doprowadzić do eksplozji poprzez detonacje materiałów wybuchowych, które umieszczono w budynku kolonii. Wbrew rosyjskim twierdzeniom, żaden z naocznych świadków nie słyszał żadnej rakiety, która miałaby zbliżać się w stronę budynku.