W czwartek prezydent Rosji Władimir Putin spotkał się z przewodniczącymi frakcji w Dumie Państwowej.
Mówił m.in., że "specjalna operacja wojskowa" na Ukrainie oznacza początek „radykalnego załamania porządku światowego w stylu amerykańskim". Stwierdził, że państwa Zachodu powinny zrozumieć, że już na samym początku operacji znalazły się na przegranej pozycji, a przecież "Rosja jeszcze niczego na poważnie na Ukrainie nie zaczęła".
Słowa te cytowały media na całym świecie, a dziś rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow dopytywany był o ich znaczenie.
Czytaj więcej
Rosja nie odmawia rozmów pokojowych w sprawie ukraińskiej, ale im później się rozpoczną, tym trudniej będzie negocjować - stwierdził na spotkaniu z...
Wyjaśnił, że Putin odwołał się do oświadczeń krajów zachodnich, padają także z Ukrainy, że Kijów będzie trwał na polu bitwy aż do zwycięstwa.
- Prezydent po prostu przypomniał, że potencjały są całkowicie niewspółmierne. A potencjał Rosji jest w tym względzie tak duży, że tylko znikoma jego część jest obecnie zaangażowana w przebieg specjalnej operacji wojskowej.
- Dlatego - kontynuował Pieskow - wszystkie te wypowiedzi ludzi Zachodu są dosłownie absurdalne i po prostu dodają problemów narodowi ukraińskiemu.