W wyniku pożaru, do którego doszło w centrum handlowym po ataku rakietowym, zginęło co najmniej 18 osób, a 36 uważa się za zaginione. Akcja poszukiwania ofiar ataku nadal trwa.

Tymczasem gen. Konaszenkow przekonywał na konferencji prasowej, że Rosjanie "zniszczyli skład amunicji z USA i Europy", znajdujący się w pobliżu fabryki produkującej samochody. W wyniku detonacji amunicji miało dojść - jak podaje gen. Konaszenkow - do pożaru w centrum handlowym, które - jego zdaniem - w momencie ataku nie było czynne.

Czytaj więcej

Rosjanie zaatakowali rakietami centrum handlowe. Są ofiary i ranni

Strona ukraińska podawała, że w momencie uderzenia rakiet X-22 w centrum handlowe, w środku mogło znajdować się ok. 1 000 osób.

Gen. Konaszenkow mówił też na konferencji prasowej o rosyjskim ataku powietrznym na siły ukraińskie w rejonie Charkowa, którego celem mieli być "ukraińscy żołnierze i zagraniczni najemnicy (tak Rosjanie określają cudzoziemskich ochotników walczących w Międzynarodowym Legionie Obrony Terytorialnej Ukrainy - red.)".

18

Co najmniej tyle osób zginęło w centrum handlowym, które zapaliło się po rosyjskim ataku rakietowym

Rzecznik rosyjskiego resortu obrony przekonywał też, że ukraińscy artylerzyści "w wyniku słabego wyszkolenia", a także "niskiego poziomu wyszkolenia zagranicznych najemników" coraz częściej ostrzeliwują własne siły.