Borisow odniósł się do dostaw systemów uzbrojenia, które Ukrainie dostarczają jej zachodni sojusznicy, w tym Polska.

W ostatnim czasie Ukraina apeluje przede wszystkim o dostawy zestawów artyleryjskich i wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, które miałyby pozwolić ukraińskiej armii osiągnąć na wschodzie Ukrainy podobną siłę ognia do tej, którą dysponują Rosjanie.

Czytaj więcej

Nowe doniesienia z Siewierodoniecka: Rosjanie kontrolują 70 proc. miasta

Borisow, komentując dostawy broni dla Ukrainy stwierdził, że "nie mają one decydującego znaczenia".

- Jest mało prawdopodobne, że ta broń w jakiś sposób zmieni sytuację w tym konflikcie militarnym... Ona tylko zaogni sytuację i przedłuży konflikt. Sądzę, że Ukraińcy tylko na tym stracą - powiedział rosyjski wicepremier w rozmowie z lokalną telewizją.

- Wszystko, co jest dostarczane (Ukrainie - red.) - Javeliny, przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe, artyleria kalibru 155 mm, która ma zasięg 50-55 km - wszystkie odpowiadają naszej broni, jeśli chodzi o ich charakterystykę - stwierdził wicepremier. 

Tymczasem doradca szefa kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Mychajło Podolak napisał na Twitterze, że - aby doprowadzić do końca wojny - Ukraina i Rosja muszą osiągnąć parytet jeśli chodzi o broń ciężką. W związku z tym - jak napisał Podolak - Ukraina potrzebuje 1 000 haubic o kalibrze 155 mm, 300 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, 500 czołgów, 2 000 pojazdów opancerzonych, 1 000 bezzałogowych statków powietrznych.