W dwustronnych ćwiczeniach po raz pierwszy od ponad czterech lat uczestniczył amerykański lotniskowiec.

Szefowie Połączonych Sztabów Korei Południowej poinformowali, że co najmniej osiem pocisków wystrzelono z rejonu Sunan, a ich zasięg wynosił od 110 km do 600 km.

W odpowiedzi prezydent Korei Południowej Yoon Suk-yeol zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i zarządził "rozszerzenie środków odstraszania Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych oraz dalsze wzmacnianie wspólnej postawy obronnej".

Czytaj więcej

MSZ Rosji przeciwne sankcjom na Koreę Północną. Zacharowa mówi o „ślepym zaułku”

Na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego stwierdzono, że wystrzelenie pocisku było "testem i wyzwaniem" Korei Północnej wobec gotowości do obrony nowej administracji Korei Południowej, która rozpoczęła urzędowanie w zeszłym miesiącu.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Korei Południowej poinformowało, że Kim Gunn, specjalny przedstawiciel do spraw pokoju i bezpieczeństwa na Półwyspie Koreańskim, omówił prowokację ze specjalnym przedstawicielem USA Sung Kimem. Kim Gunn odbył również telekonferencję ze swoim japońskim odpowiednikiem Funakoshi Takehiro.

Japoński minister obrony Nobuo Kishi powiedział, że Korea Północna wystrzeliła wiele pocisków i że ten czyn "nie może być akceptowany". Dodał, że co najmniej jeden pocisk miał zmienną trajektorię, co oznacza, że może manewrować w celu uniknięcia obrony przeciwrakietowej.