Kadeci i marynarze krążownika Moskwa będą nadal służyć w marynarce wojennej – poinformował po spotkaniu Nikołaj Jewmienow.

Losy ponad 500-osobowej załogi Moskwy były niewiadomą od czasu zatonięcia okrętu. Krążownik został trafiony dwoma pociskami przeciwokrętowymi Neptun. W wyniku trafienia miał doznać poważnych uszkodzeń, co w efekcie doprowadziło do jego przewrócenia się i zatonięcia. Rosjanie w swojej propagandzie podawali, że okręt doznał uszkodzeń w wyniku eksplozji amunicji na pokładzie, a zatonął w czasie burzy w trakcie holowania go do portu. Milczeli jednak na temat losów załogi.

Według rosyjskiej agencji TASS załoga krążownika została dostarczona do Sewastopola. Z kolei ukraińska straż przybrzeżna twierdzi, że załogi okrętu nie udało się uratować z powodu silnego sztormu.

Część ukraińskich komentatorów podkreśla, że na filmie ze spotkania admirała Jewmienowa z załogą widać maksymalnie 100 marynarzy. Załoga krążownika Moskwa liczyła 510 osób. 

Rosyjski resort obrony nie dotąd nie podał, ilu marynarzy z „Moskwy” ocalało. Nie poinformowano też oficjalnie, ile osób wzięło udział w spotkaniu z admirałem. Zamiast tego w opublikowanym komunikacie podkreślono, iż Nikołaj Jewmienow „zapewnił, że tradycje krążownika rakietowego Moskwa będą starannie pielęgnowane i kontynuowane, jak to zawsze było w zwyczaju rosyjskiej marynarki wojennej”.