"Rosyjskie siły okupacyjne kontynuują militaryzację Strefy Wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej" - podał Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy oceniając, że "poważnie zwiększa to ryzyko uszkodzenia konstrukcji izolacyjnych wzniesionych nad czwartym blokiem energetycznym" po katastrofie z 1986 r., zaś w przypadku uszkodzenia mogłoby dojść do "przedostania się do atmosfery znacznych ilości radioaktywnego pyłu".

Czytaj więcej

Zełenski: Misja pokojowa na Ukrainie? Pomysł Polski. Nie w pełni rozumiem tę propozycję

Według ukraińskiego Sztabu Generalnego, siły rosyjskie lekceważą potencjalne zagrożenie i "nadal przewożą i przechowują znaczną ilość amunicji w bezpośrednim pobliżu" elektrowni jądrowej w Czarnobylu. W komunikacie czytamy, że codziennie przez Prypeć przechodzą transporty z rakietami, pociskami artyleryjskimi i moździerzowymi Wschodniego Okręgu Wojskowego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, zaś amunicja jest też przechowywana w Czarnobylu, "w niewielkiej odległości od elektrowni".

W Czarnobylu ma się też znajdować tymczasowe stanowisko dowodzenia rosyjskiego Wschodniego Okręgu Wojskowego.

Czytaj więcej

Elektrownia jądrowa w Czarnobylu ma już stałe zasilanie

"Według dostępnych informacji, rosyjskie wojska okupacyjne coraz częściej używają starej i niespełniającej norm amunicji. 165. Brygada Artylerii z Biełogorska, która wchodzi w skład grupy, otrzymała pozwolenie na używanie tej amunicji. Zwiększa to ryzyko detonacji nawet podczas załadunku i transportu" - czytamy w komunikacie Sztabu Generalnego Ukrainy. W tekście pada stwierdzenie, że przypadki, gdy w rosyjskich magazynach amunicja sama wybucha, są "znane i częste".