Jak informuje ukraiński Sztab Generalny obecnie trwa selekcja ochotników, którzy mają doświadczenia z walk w terenach zurbanizowanych.

"Dowództwo Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej podejmuje kroki, mające uzupełnić straty w ludziach (rosyjskich jednostek - red.) cudzoziemcami" - czytamy w komunikacie. Następnie Sztab Generalny armii Ukrainy podaje, że z dostępnych mu informacji wynika, że Rosjanie pozyskali ok. 1 000 ochotników na Bliskim Wschodzie - to zarówno żołnierze armii Baszara el-Asada, jak i bojownicy Hezbollahu.

Czytaj więcej

Think tank z USA zapowiada upadek Mariupola

Głównym wymogiem, jaki Rosjanie stawiają ochotnikom z Bliskiego Wschodu, ma być doświadczenie z prowadzenia walk w miastach. Tymczasem - co podawał już wczoraj ukraiński wywiad - ochotnicy z Bliskiego Wschodu zgłaszają się często do wyjazdu na Ukrainę nie po to, aby wziąć udział w walkach, ale aby zdezerterować i przedostać się nielegalnie do UE.

Rosjanie stawiają ochotnikom z Bliskiego Wschodu wymóg, jakim jest posiadanie doświadczenia z prowadzenia walk w miastach

Sztab Generalny ukraińskiej armii podaje następnie, że na granicy Ukrainy z Białorusią pojawiają się kolejne jednostki białoruskiej armii. Strona ukraińska nie wyklucza, że rosyjskie służby specjalne mogą przeprowadzić prowokację na granicy.

W komunikacie Sztabu Generalnego ukraińskiej armii czytamy też, że ciężkie straty zadawane wojskom rosyjskim przez armię ukraińską w rejonie Kijowa, "niskie morale i stan psychiczny" żołnierzy i podoficerów oraz brak doświadczonych dowódców jednostek taktycznych, uniemożliwi Rosjanom w najbliższej przyszłości przeprowadzenie ofensywy w rejonie stolicy Ukrainy.