Przydacz mówił na antenie BBC o ataku na budynek teatru w Mariupolu, w którym schroniło się od 1 000 do 1 200 cywilów. Przed teatrem ułożono duży, widoczny z powietrza napis "dzieci" w języku rosyjskim. Mimo to budynek został zbombardowany. Liczba ofiar ataku nie jest jak dotąd znana.
Czytaj więcej
Prezydent USA Joe Biden nazwał w środę prezydenta Władimira Putina "zbrodniarzem wojennym". W ocenie Kremla jest to "niedopuszczalna i niewybaczaln...
Wiceszef polskiego resortu dyplomacji ocenił, że jest to kolejny dowód na to, iż Rosjanie zmienili taktykę i zaczynają coraz brutalniej atakować cele cywilne na Ukrainie.
Kreml wierzył, że rząd Ukrainy w jakiś sposób zniknie. Tak się nie stało
- Według mnie pierwotny plan (Rosji) zakładał niszczenie infrastruktury wojskowej - mówił Przydacz.
- Kreml wierzył, że rząd Ukrainy w jakiś sposób zniknie. Tak się nie stało. Ukraińcy bardzo odważnie bronią swojej ziemi, swoich wartości i swojej demokracji, kraju, który zbudowali, który budowali przez ostatnich 30 lat. Więc teraz Putin zdecydował się uderzyć w infrastrukturę cywilną - stwierdził wiceszef MSZ.
- Widziałem zdjęcie (satelitarne) terenu wokół teatru, na chodniku było napisane, że w środku są dzieci. To nie zatrzymało Putina przed bombardowaniem i jest naprawdę tak, jak powiedział Biden, że (Putin) jest zbrodniarzem wojennym - dodał.