Dron zwiadowczy Tu-141 "Striż", pochodzący z czasów sowieckich, prawdopodobnie przeleciał z ukraińskiej strefy działań wojennych przez przestrzeń powietrzną trzech państw członkowskich NATO - Rumunii, Węgier i Chorwacji - zanim spadł w stolicy kraju, Zagrzebiu, uszkadzając około 40 zaparkowanych samochodów. Nikt nie został ranny.

Zarówno Rosja, jak i Ukraina zaprzeczyły, jakoby wystrzeliły drona, ale eksperci wojskowi twierdzą, że Ukraina jest jedynym znanym obecnym operatorem Tu-141.

Czytaj więcej

Rozbiły się dwa wojskowe drony Tu-141. Jeden na Krymie, drugi w Chorwacji

NATO, którego jednym z zadań jest ochrona i ostrzeganie państw członkowskie przed takimi niespodziewanymi zdarzeniami, poinformowało, że namierzyło tor lotu drona.

Andrej Plenkovic, premier Chorwacji, powiedział, że NATO zareagowało dopiero po pytaniach dziennikarzy.

- Nie możemy tolerować takiej sytuacji, ani nie powinna się ona nigdy wydarzyć - powiedział podczas wizyty na miejscu katastrofy.

- To było wyraźne zagrożenie i zarówno NATO, jak i UE powinny były zareagować - dodał. - Będziemy pracować nad podniesieniem gotowości nie tylko naszej, ale także innych - zapowiedział