Bogusław Chrabota: Andrzej Duda startuje po sukces

Prezydent radykalizuje przekaz i buduje swą pozycję w twardym elektoracie PiS. Jednakże strojenie się w jastrzębie piórka na początku kampanii może spowodować straty, które potem będą nie do odrobienia.

Aktualizacja: 27.12.2019 21:07 Publikacja: 26.12.2019 18:11

Bogusław Chrabota: Andrzej Duda startuje po sukces

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Rzeka polskiej polityki powinna już płynąć tylko w jedną stronę – do wyborów prezydenckich. I zapewne płynie, choć nurt jest na razie wyjątkowo leniwy, mętny i nudny. Ale nawet jeśli byłoby inaczej, rzeka byłaby rwąca, bystra, a prądy porywiste, i tak niewiele by to zmieniło. Bo – przynajmniej na razie – rzeka płynie w jednym kierunku: nieuchronnej drugiej kadencji Andrzeja Dudy. Przynajmniej tak wynika z badań IBRiS dla „Rzeczpospolitej”.

Według sondażu zasadnicza większość Polaków pięć i pół miesiąca przed wyborami uważa, że wybory wygra obóz rządzący (54,2 proc.). Szansę na przejęcie urzędu prezydenta przez opozycję widzi zaledwie co piąty Polak (20,9 proc.), wyrobionego zdanie nie ma co czwarty.

Jeszcze gorzej jest w wypadku wskazań personalnych. Zwycięstwo Andrzeja Dudy obstawia niemal 60 proc. badanych, Małgorzacie Kidawie-Błońskiej szanse daje niespełna 11 proc. W sukces Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza wierzą grupy wyborców, o których po angielsku zwykło się mówić „peanuts”, czyli orzeszki ziemne, tak mało są istotne.

Charakterystyczne jest, że rządzący, czyli Andrzej Duda, ma poważniejsze szanse w przekonaniu zdecydowanej większości badanych grup. Wyróżniają się jednak wśród nich poplecznicy PiS, ludzie o poglądach prawicowych, beneficjenci programu 500+ i widzowie TVP. To znakomity dowód na to, jak skuteczny jest walec programowo-propagandowy partii Jarosława Kaczyńskiego. Po tych badaniach trudno mieć jeszcze wątpliwości, że budowa stabilnego, a przede wszystkim stałego, elektoratu PiS została zakończona, i ten fakt może stać się dominantą polskiej polityki na przynajmniej dekadę. To nie jest dobra wiadomość dla opozycji.

Nie należy jednak tych badań traktować na zasadzie absolutu, że właśnie tak musi się wydarzyć w maju. Tego typu sondaże to „fotografie chwili”. Dzisiejsza ilustruje poglądy Polaków jeszcze przed kampanią. A co wydarzy się później? O tym na razie nie mamy pojęcia.

Najważniejsza wydaje się strategia Andrzeja Dudy, króla remiz i parafii. Na razie radykalizuje przekaz i buduje swoją pozycję w najtwardszym elektoracie. To oczywiście dla niego za mało. By wygrać, będzie potrzebował centrum. Paradoksalnie jednak z badań widać, że już je ma. Po co więc strojenie się w jastrzębie piórka na początku kampanii? Może się okazać, że ta poza spowoduje tylko straty, które potem będą nie do odrobienia.

Bardzo słaba jest pozycja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i tu wniosek z badań jest jeden. Tę kandydaturę może uratować tylko błyskotliwa, ultraprofesjonalna kampania. Do wzięcia są miasta, wyższe grupy dochodowe i młodzież nieprzekupiona programem 500+. Czy to wystarczy? Z dzisiejszej perspektywy to niemal „mission impossible”.

Zostają jeszcze dwaj kandydaci, Hołownia i Kosiniak-Kamysz. Badania dowodzą, iż żaden z nich dotąd nie przekonał szerszych kręgów elektoratu (podobnie jak piszącego te słowa), że warto na któregoś z nich głosować. Niemniej wszystko jeszcze przed nimi; życzę im udanej kampanii, a przede wszystkim politycznej pasji, bo przynudzanie o „bezpartyjnym bezpieczniku”, końcu wojny polsko-polskiej i miłości, która winna zstąpić z niebios na oba brzegi Wisły, to żałosne banały.

Badanie IBRiS przynosi jeszcze jedną ważną, choć ukrytą, informację. Przy znacznym poziomie przekonania o zwycięstwie obozu rządzącego wśród wyborców konkurujących z nim partii aż 84 proc. elektoratu Konfederacji jest przekonane o zwycięstwie kandydata PiS. To świetna informacja dla Andrzeja Dudy, o ile oczywiście wyborcy Konfederacji poparcie zamienią na głosy. To tych kilka procent, które zasilą rzekę wsparcia dla urzędującego prezydenta. Kilka procent, które może pozwolić utrzymać partii prezesa Kaczyńskiego pełnię władzy.

Rzeka polskiej polityki powinna już płynąć tylko w jedną stronę – do wyborów prezydenckich. I zapewne płynie, choć nurt jest na razie wyjątkowo leniwy, mętny i nudny. Ale nawet jeśli byłoby inaczej, rzeka byłaby rwąca, bystra, a prądy porywiste, i tak niewiele by to zmieniło. Bo – przynajmniej na razie – rzeka płynie w jednym kierunku: nieuchronnej drugiej kadencji Andrzeja Dudy. Przynajmniej tak wynika z badań IBRiS dla „Rzeczpospolitej”.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Kup teraz
Komentarze
Kamil Kołsut: Dlaczego ruch olimpijski znów klęknął przed Rosjanami
Komentarze
Mirosław Żukowski: Rosjanie będą w Paryżu. To porażka Ukrainy i nasza
Komentarze
Tomasz Krzyżak: Miał dostać abp Jędraszewski, a oberwało się też Janowi Pawłowi II
Komentarze
Szymon Hołownia był dobrym policjantem. Teraz pojawił się szeryf Donald Tusk
Komentarze
Andrzej Duda powołuje Sobonia do NBP, czyli „praca, pokora i umiar” według PiS
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja zmienia łańcuchy dostaw w okresach wysokiego popytu